Kitty królowa balu.

22 Wrz

Czasem z pomocą w szyciu przychodzi mi moja pralka. I to dosłownie🙂 . Ubranko, w które ubrałam dzisiejszą lalkę, pewnie nigdy by nie powstało, gdyby nie pralka… Otóż czasem lubi ona sobie przy wirowaniu wciągnąć jakiś ciuch między bęben, a uszczelkę, wybijając przy tym korki w mieszkaniu, a ubranie podrzeć na kawałki. Takie to szczęście w nieszczęściu, bo Kitty może sobie teraz paradować w błyszczącej sukience, której materiał był kiedyś jedną z drobniejszych części mojej garderoby😉 .

Moja mała tonnereczka (bo Tiny Kitty Collier mają tylko 10″ czyli 25,4 cm) niezmiennie mnie zachwyca, choć ciągle się nie przyzwyczaiłam do szycia ubranek na inne proporcje niż te barbiowate i czasem, gdy szyję coś dla niej, ostatecznie pasuje to na Barbie i odwrotnie…

A teraz szczyt mojej okołolalkowej kreatywności. Udało mi się zmontować huśtawkę dla lalki😀 .

Kelly & Gidget.

19 Wrz

Od dłuższego czasu zbierałam się do opublikowania jakiegoś wpisu i kiedy już wczoraj zabrałam lalkę i aparat do plecaka, to akurat zaczął padać deszcz… No, cóż. Zbliża się jesień, a to niedobry czas do fotografowania lalek w domu, lecz dzisiaj musiałam się tym zadowolić. Na szczęście Kelly ma buziak wyjątkowo promienny:

Sukienkę uszyłam jej sama przy okazji porządków w szafie. Do szycia spódnicy uszyłam maszyny, ale drobniejsze elementy potrafię szyć tylko ręcznie🙂 .

Teraz czas na tytułową Gidget. To nowa pupilka Kelly:

Gidget to szpic miniaturowy i większość z Was być może już ją gdzieś widziała. To jedna z postaci nowego filmu animowanego Universal Pictures pt. „Sekretne życie zwierzaków domowych”. I tu rozpoczyna się moja krótka, subiektywna ocena filmu. Bez spojlowania, więc, kto ma ochotę obejrzeć, niech się nie boi🙂 .

O tym, że będzie taki film, dowiedziałam się jeszcze zanim pojawiły się jego polskie zwiastuny za sprawą całkiem fajnej gierki na Androida (która niestety strasznie się zacina), w której bohaterami są właśnie postaci z owego filmu czyli różne zwierzątka domowe. Uwielbiam bajki (najbardziej Disney Pixar), więc, jako że zwierzątka te w grze są przesympatyczne i urocze, postanowiłam, że obejrzę ten film. W Polsce premiera „Sekretnego życia zwierząt domowych” będzie już za niedługo czyli 23. września, jednak kampania promocyjna ruszyła już jakiś czas temu pełną parą (filmowe maskotki i gadżety w sklepach). Wczoraj udało mi się obejrzeć wersję w oryginalnym języku. I niestety jestem bardzo rozczarowana. O, ile zwiastuny zapowiadają zabawną bajkę dla dzieci i większość postaci jest przemiła, to nudna fabuła opiera się w dużej mierze na przemocy i nienawiści dochodząc wręcz do wzmiankach o śmierci, co wydaje mi się nie na miejscu biorąc pod uwagę, że to bajka dla dzieci. Mam bardzo mieszane uczucia i nie wiem, czy, gdybym poszła na seans z dzieckiem, to spodobałby mu się ten film, a ja nie żałowałabym, że musiało ono oglądać co poniektóre brutalne sceny. Jeśli ktoś z Was oglądał już „Sekretne życie zwierzaków domowych” lub ma zamiar to zrobić, to zapraszam do podzielenia się opiniami. Jestem wielbicielką bajek, nie oczekuję od nich, że będą infantylne, wręcz przeciwnie, ale niektóre sprawy można moim zdaniem przedstawić lepiej.

Nie zmienia to faktu, że pozytywni bohaterowie filmu są ujmujący🙂 . Kelly i Gidget bardzo się polubiły, choć dziwi mnie fakt, że polski tłumacz zmienił imię Gidget na Bridget… Jaki sens ma takie tłumaczenie?

Na koniec jeszcze Kelly z całą zgrają maskotek z „Sekretnego życia zwierzaków domowych”:

W oczekiwaniu na reroot…

24 Lip

Już za tydzień mam urlop i wybywam nad morze, więc wypadałoby jeszcze przed wyjazdem pojawić się na blogu, a że ostatnio częstotliwość publikowania postów znacznie u mnie zmalała, wolę zrobić to dziś🙂 . W ferworze lalkowych wyprzedaży postanowiłam zająć się sierotami, które mi się ostały i na pierwszy ogień poszła moja ulubiona vintage – Tuesday Taylor:

Byłam przekonana, że już nigdy się tego nie podejmę, a jednak – Tuesday to chyba moja najpiękniejsza lalka (choć wiem, że niektórzy nie przepadają za jej urodą), ale zawsze denerwowały mnie jej włosy – są trochę sztywne i odbierają lalce uroku, więc chcę wszyć jej nowe włosy i to jest mój lalkowy, wakacyjny projekt. Stawiam na bardzo jasny blond – z jej opalenizną będzie prawdziwą California girl🙂 .

W takiej z resztą wersji najbardziej mi się podobała, bo akurat moja Tuesday ma obrotowy skalp, dzięki czemu może być brunetką lub blondynką.

Skalp można też zdjąć, więc reroot będzie dużo łatwiejszy niż na zwykłej głowie. Tymczasem ten zdejmowany czerep zainspirował mnie do kilku dziwnych fotek. Nic na to nie poradzę😉 .

Superstarka, ale nie Baśka.

10 Lip

A dokładniej Steffi, którą mam już pięć lat, co, biorąc pod uwagę częstotliwość wyprzedawania przeze mnie lalek, jest czasem bardzo długim🙂 . Mam jednak do tej właśnie lalki wielki sentyment, bo kiedyś Steffi Love od Simby stanowiły większość w moim zbiorze, a Superstar bardzo chciałam mieć. W końcu udało mi się ją kupić od Dollbiego i wyglądała wtedy tak: 83Jakiś czas później dzięki Rudemu Królikowi Stefcia mogła wskoczyć w swoje oryginalne wdzianko:

dsc05566Brakowało mi tylko bucików, które dopasowałam sama. Tak Superstar prezentuje się w oryginale:

Dziś powstanowiłam Stefcię przebrać po raz kolejny. Podkradłam ciuchy Baśkom, pożyczyłam jej artykułowane ciałko innej Steffi (mała podpowiedź – buty Curvy pasują na płaskie, stefkowe stopy🙂 ) i gwiazda disco zmieniła swój styl na bardziej glamour.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJej buzia jest strasznie fotogeniczna. I, choć po kilku latach zbierania inaczej patrzę na lalki, to miło jest odkryć na nowo taką, do której widoku już tak się przyzwyczaiłam, że niemal przestałam ją doceniać. A przecież Steffi Love to tak wdzięczne, choć pospolite lalki🙂 .

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAMogłabym ją fotografować bez końca…😉

sketch-1468169245907

Testowa Alex.

3 Lip

Dzisiejszy wpis ma dwa wątki: jeden refleksyjny, drugi bardziej przyziemny. W ciągu ostatniego miesiąca sprzedałam duuużo moich lalek i pewnie wiele z nich powędrowało do Was, ale z racji tego, że znam jedynie Wasze nicki, to nie wiem, która do kogo. Mam tylko nadzieję, że w dobre ręce🙂 . Decyzję o sprzedaży części lalek podjęłam z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że zbieram na wakacje, a po drugie po prostu w moim przypadku co jakiś czas dochodzi  do tego, że zaczynam się mocno zastanawiać czy muszę ich mieć aż tyle, skoro nie każdą potrafię odpowiednio docenić. Być może brzmi to górnolotnie i nielogicznie, ale tak właśnie jest😉. Dlatego też ilość lalek w moim zbiorze bardzo się waha i nie mam ich już tyle, ile widać na dawnych zdjęciach. Została mi dosłownie garstka tych ulubionych. 

I jeszcze szybciutko drugi wątek, bo zbytnio się rozpisałam. Nasz dostawca Internetu z okazji przedłużenia umowy za niewielką sumkę podarował nam tablet, a że mi wyjątkowo trudno idzie nauka posługiwania się nowymi technologiami, to prawie miesiąc zajęło mi zabranie się do napisania postu na owym sprzęcie. I oto jest🙂 . Zdjęcia też robione tabletem, stąd właśnie tytuł wpisu. Tylko dwa, tak na próbę z bezpieczną lalką, bo z Alex, a ładnemu we wszystkim ładnie.