Urodzinowa Stefka.

30 Paźdź

Ciągle o tym zapominam, a w październiku wypada rocznica założenia mojego bloga. To już siódmy rok lalkowania w sieci, o czym przekonuję się dopiero przeglądając archiwalne wpisy. Miałam tyle lalek, że głowa boli 🙂 . Aż nie mogę uwierzyć, że z tego ogromu dziś została mi dziś dosłownie garstka… I chyba doznałabym szoku robiąc i zamieszczając tutaj zdjęcia porównawcze, więc gwoździem programu będzie tylko jedna lalka, ale za to wyjątkowa, bo, po pierwsze, jest ze mną najdłużej…

… a po drugie, bo mam ją dzięki dwóm kochanym zbieraczom: samą lalkę od Dollbbiego, a outfit od Rudego Królika. Nie zapomnę o tym 🙂 . To  Steffi Love Superstar.

I choć nie mam już do lalkowania tyle zapału, co kiedyś, to myślę, że to hobby jeszcze trochę mi potowarzyszy w życiu 😀 .

PS. Wybaczcie mi jakość zdjeć. Robione wieczorem przy sztucznym świetle, bo jakoś nie mogę się w ciągu dnia wyrobić 🙂 .

Reklamy

Fatałaszki plus size.

29 Paźdź

Ostatnio uszyłam cokolwiek dla lalki we wrześniu. Wzięłam wtedy obszytą pannę w plener i udało mi się zrobić dwa dobre zdjęcia, kiedy zaczęło zachodzić słońce i każda kolejna fotka była coraz mniej ostra i bardziej ziarnista…

No, i to by było na tyle, jeśli chodzi o zdjęcia plenerowe. W zeszłym tygodniu udało mi się uszyć kolejny ciuszek i pomyślałam sobie, że zabiorę obie dziewczyny na spacer, bo razem mogą fajnie wyglądać. Zdjęcia przeważnie odkładam na weekend i tym razem plany popsuł mi nieżyczliwy cyklon Grzegorz, który chętnie pobawiłby się moimi lalkami, gdybym tylko zabrała je na zewnątrz 😉 . Grisza więc niech się bawi sam, a panny muszą się zadowolić zdjęciami „pod ścianą”:

Pierwszy raz uszyłam plisowaną spódnicę i choć nie znoszę prasować, to warto było dla takiego efektu. Drugim uszytkiem jest workowata sukienka, która nawet na curvy jest zbyt duża 🙂 .

Jeszcze portrety na koniec. Urok grubinek wygrał z fatalnym oświetleniem 😉 .

Jasmine.

16 Paźdź

Dziś wpis o jednej ze znajd z bazaru, która długo czekała na swoją kolej, bo zazwyczaj na pozbawione oryginalnych ciuchów księżniczki Disneya nie mam za bardzo pomysłu. Mowa o Jasmine:

Kiedyś chciałam mieć po jednej z wszystkich disneyowskich księżniczek, ale szybko mi się znudził ten pomysł, bo trochę jest ich za dużo, a też nie każda mi się podoba. Jasmine trafiła więc do mnie przypadkiem, ale niech ma te swoje pięć minut 😉 .

W życiu bym jej nie uszyła jakichś ładnych alladynek, więc dziewczyna musiała się zadowolić ciuchem wybranym jednym tylko kryterium – dopasowania do wielokolorowego makijażu 🙂 .

Nie wiem, czy wszystkie Jasminki tak mają, ale akurat ta posiada wmoldowane kolczyki… Dość dziwne rozwiązanie, ale, bardziej niż te kolczyki, denerwuje mnie wielki kwiatek na ręce, który jest przymocowany na amen, gdyż nie odważyłabym się go usuwać, bo zostałaby po nim smutna dziura na wylot na ręce 😦 .

Pochodzi ona z plażowej serii Water Surprise z 1994 roku.

PS. Ostatnio mało mam chęci do lalkowania, a do tego wpisu zmobilizował mnie mail od Dolbbiego, w którym stwierdził, że strasznie się zapuściliśmy… 😛

Tosia.

24 Wrz

Gdy usiadłam przed monitorem i otworzyłam WordPressa byłam zdziwiona, że nie było mnie tutaj dużo ponad miesiąc. Lato odeszło na dobre, a deszczowa jesień to dla mnie najgorsza pora na lalkowanie, bo choć lubię melancholijne, jesienne deszcze, to taka pogoda wyjątkowo nie sprzyja robieniu zdjęć… A dziś chciałam zabrać na spacer tytułową Tosię, którą w takim stanie znalazłam w nowo otwartym na moim osiedlu lumpku:

Mówiłam sobie, że nie zbieram takich dużych panien (ta ma 50 cm), ale te słodkie oczka tak żałośnie na mnie spojrzały, gdy wygrzebałam ją z kosza, że nie mogłam się powstrzymać przed jej kupnem. Dziewczynce nadałam imię Tosia, choć rozważałam jeszcze Klementynę albo Telimenę, ale mąż mi nie pozwolił 😛 .

Panna przeszła małe spa, bo była w całkiem niezłym stanie, jednak płyn do zmiękczania nie do końca podziałał na skosmacone końcówki i niestety musiałam użyć wrzątku i wyprostować oryginalne fale oraz podciąć najbardziej zniszczone końcówki, żeby włoski jakoś wyglądały.

Lala wyprodukowana została przez niemiecką firmę Sigikid, a opis z tyłu głowy świadczy o tym, że pochodzi z serii zaprojektowanej przez artystkę Gabrielle Brill, jednak poza innymi tego typu lalkami nie znalazłam o nich więcej informacji.

Tosia jest niesamowicie fotogeniczna, jednak szmaciany korpusik utrudnia ustawienie panny. Dodatkowo nie do końca jestem zadowolona z rękawków, bo odsłaniają tkaninę korpusu, jednak jest to moje pierwsze ubranko dla lalek uszyte w całości na maszynie 🙂 .

Dziewczynka wdzięczy się teraz na półce i wzbudza we mnie ciepłe emocje 🙂 .

PS. Niedawno zmienialiśmy Windowsa i niestety straciłam wszystkie Wasze adresy blogów z czytnika RSS, więc przepraszam za nieobecność. Z czasem będę kompletować adresy blogów, ale troszkę mi to zajmie… 😕

Petra.

2 Sier

W dzisiejszym krótkim i pisanym na kolanie wpisie prezentuje się chyba (bo nie przypominam sobie 🙂 ) moja pierwsza Petra od Plasty, co bardzo mnie dziwi, bo przecież przez moje lalki przewinęła się ogromna masa przeróżnych panien:

Petrę dorwałam na bazarze razem z poprzednio prezentowanymi lalkami. W końcu zobaczyłam na żywo ten słodki pyszczek z okrągłym noskiem 🙂 .

P8020754

Dziewczyna pochodzi z serii plażowej, ale nie pamiętam jakiej, bo zidentyfikowałam ją po zakupie, a teraz nie mogę jej znaleźć. Może ktoś wie? 🙂

A teraz Petrusia z gracją macha na do widzenia swoją malutką dłonią, bo od kilku dni się urlopuję, a ♪ już za kilka dni, za dni parę wezmę plecak swój i… ♪  jedziemy nad nasze, polskie, zimne morze 🙂 .