Tag Archives: body

Lady in pink.

14 Mar

Pomimo tego, że narzekamy na nadmiar różu w barbiowych stylizacjach, to w odpowiednich zestawieniach ten kolor może być prawdziwą wisienką na torcie całej stylizacji. Tak też postanowiła się ubrać jedna z moich grubinek, która dziś wieczorem wybiera się na eleganckie przyjęcie:

Dziewczyna postawiła na odważny kolor, który podkreśla nie tylko wszystkie jej krągłości, ale i śliczną buzię 🙂 .

Dawno nic nie szyłam, ale ten materiał aż się prosił o zjawiskową kreację.

Reklamy

Pole dance.

21 Maj

Wczoraj dotarło do mnie ubranko od forumowej Ingrid. Ubranko nie byle jakie, bo zdjęte z lalki Jennifer Lopez i wymagające do zdjęć z grubsza innej oprawy niż ściana lub łąka, i, zastanawiając się, co by to mogło być, z pomocą przyszedł mi… regał 🙂 .

A ponieważ nie mam takiego ciałka, które sprostowałoby wyzwaniom tańca na rurze (Made To Move jeszcze się nie dorobiłam 🙂 ) ukradłam Obitsu Velmie, która jest stanowczo zbyt młoda na taki sport 😉 . Dostała je na potrzeby tej sesji Gillian, która pierwsza z nim pozowała (o tutaj->KLIK<-).

Dla czepialskich – tak, wiem, rura jest za gruba 😛 .

Dog Mum & Babies czyli Steffi Love się rusza!

10 List

Sezon grypy już dawno rozpoczęty, ja się cieszyłam, że mnie to ominie, aż tu nagle wrócił z pracy pewien Zarazek, z którym mieszkam i podzielił się ze mną swoją chorobą :-D. Tak więc od dwóch dni męczy mnie katar, kaszel, ból gardła, stan podgorączkowy, a w dodatku na twarzy wyszło mi jakieś paskudztwo, więc chodzę wysmarowana na gębie dwoma rodzajami maści… C’est la vie! ;-).

Na szczęście są lalki, blogi, fora, więc nie ma czasu myśleć o kichaniu, za to jest czas, który można przepuszczać na lalkowanie :-). Korzystając więc z okazji chciałabym pokazać Wam mój najnowszy nabytek, który, choć na naszym Dolls Forum trochę o nim było, nie cieszy się zbytnią popularnością ze względu chyba na swoją cenę… Mam na myśli najnowszy wytwór Simby, jeśli chodzi o ciałka lalek czyli artykułowaną niemal niczym Fashionistas Steffi Love z serii Dog Mum & Babies:

Chciałabym tylko ostrzec estetów, że zdjęcia nie będą zbyt estetyczne  z powodu marnego światła, kiepskiego aparatu i programu graficznego, który tylko jeszcze bardziej wyostrzał nieostrości :-P.

Ten zestaw określiłabym jako duży potencjał w kiepskim wydaniu. W końcu chyba najpopularniejszy klon Barbie ma świetnie artykułowane ciałko i zamiast wypuścić na rynek pierwsze wcielenie takiego ciałka czyli Fashion Shooting

… w Polsce pojawia się seria Dog Mum & Babies z rodzącą suką i małymi szczeniaczkami w dodatku w nieciekawej cenie – swoją kupiłam w Kauflandzie za niecałe 45 złotych (czyli prawie, jak za cenę fashionistki), a w Tesco widziałam dokładnie tę samą lalkę za 59,99 zł… No, ale moje teskacze niestety nigdy nie miały się czym pochwalić, jeśli chodzi o zabawki :-). Jednak przy fashionistce nowa Stefka prezentuje się całkiem fajnie:

Kiedy wyciągnęłam moją Stefę z pudła, zobaczyłam przezroczyste plasterki na ramionach. Okazało się, że to zabezpieczenie przed farbującymi na fioletowo rękawkami… U mnie jeden z plasterków był krzywo przylepiony i lalka ma na prawej ręce jasnofioletową kreseczkę. A tak wygląda ciałko Steffi w porównaniu z fashionistkowym:

Obie mają zginalne łokcie i nadgarstki:

Za to Steffi ma jeszcze zginalne kostki, od czego broni się Mattel. Moje zdanie na ten temat jest takie: jest to ciekawy patent, bo lalka może stać na płaskich stópkach, jednak przy ustawianiu do zdjęć jest to bardzo denerwujące, gdyż stópki notorycznie się zginają :-D.

Główną różnicą w budowie obu ciałek jest talia. Barbie nie posiada skrętnego pasa, za to, jak u większości Fashionistas, ma ruchomość pod biustem. Steffi z kolei nie ma takiej ruchomości, za to posiada talię skrętną w dokładnie taki sam sposób, jak Liv od Spin Master:

Mnie się takie rozwiązanie bardzo podoba, ale jeszcze bardziej podoba mi się fakt, że Simba nie skopiował w całości fashionistkowego ciałka :-D. Ogólnie „macając” obie lalki, jestem skłonna stwierdzić, że ciałko Steffi jest dużo solidniejsze od ciałka Barbie, choć stawy są bardziej toporne podczas zginania.

A dla ciekawskich krótkie, zdjęciowe, porównanie artykułowanego ciałka TNT Steffi z artykułowanym BB:

Nowe ciało Steffi dla mnie jest świetne, jednak nowy makijaż, jaki Simba funduje swojej lalce już nie bardzo. Usta ma już zwykle ciemniejsze, oczy mają wyraźnie zaostrzone kąciki, pojawił się także błyszczący cień do powiek. Tylko to mi w tej lalce przeszkadza. Wiem, że większość z kolekcjonerów uważa, że Steffi to bardzo nudna lalka, że malowanie jej buzi prawie w ogóle się nie zmienia i ja też tak myślałam, jednak porównanie nowego makijażu ze starym, ujawnia dziewczęcość i delikatność tego moldu:

Pierwsza lalka z powyższego zdjęcia pochodzi z serii High School i pewnie nigdy bym jej nie kupiła, ale mój Kaufland zawsze robi mi niespodzianki: była na wyprzedaży za całe 7 złotych, więc grzech było jej nie kupić, choćby dla ciekawego ciuszka (zmieniłam jej tylko buciki, bo miała wstrętne czarne szpilki, dostała barbiowe tenisówki):

A że wszystkie Steffi mają łatwo zdejmowalne główki za sprawą takiego oto wymyślnego bolca…

… postanowiłam zrobić małą podmiankę :-). Sami spójrzcie – czy przeciętnej Stefce nie wyszedł na dobre ten powiew świeżości? 😀

Nowa główka z ciałkiem TNT przejdzie do lamusa, a ja myślę, że ta Steffi ma u mnie dożywotnie lokum. Bardzo podoba mi się jej dziewczęcość i to, że w nowym wcieleniu przy Barbie wygląda, jak zwykła nastolatka:

Murzynka Fashion Play.

22 Lip

Od kiedy zaczęłam zbierać lalki, wiedziałam, że muszę mieć w zbiorze choć jedną mattelkę z headmoldem Christie 1987. Jednak wszystkim wiadomo, że ciemnoczekoladowa „skóra” lalek to jeden z czynników, który z jednej strony zmniejsza produkcję takiej lalki w fabryce, a z drugiej zwiększa zainteresowanie nią w Internecie. Chyba właśnie z tych dwóch powodów do tej pory nie znalazłam jej na żadnym bazarze ani w lumpeksie, a w sklepach internetowych, choćby na rodzimym Allegro, nie udało mi się jej kupić z jednego prostego względu: nienawidzę aukcji, bo, jeśli jakaś lalka wpadnie mi w oko, to muszę ją mieć na 100%, a nie zastanawiać się, czy ktoś mnie przebije :-D. Wiem, że z tego powodu na pewno przelatuje mi koło nosa wiele okazji, ale taka już jestem, że jak się na coś nakręcę, to, jeśli nie wygram w aukcji, chodzę zła i zdołowana… Tak właśnie było przy pięknej i pożądanej Tuesday Taylor na eBay i nie chcę więcej tego wspominać ;-).

Szczęśliwie nadeszła w końcu okazja, by móc sobie trochę pofolgować i tak, pod pretekstem urodzin, pozwoliłam sobie na zakup pięknej i nigdy nie wyjmowanej z pudła Fashion Play Barbie AA z roku 1990 czyli wyprodukowanej rok po moich urodzinach:

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie otworzyła lalki, która przybyła do mnie w stanie NRFB. Dla niektórych to profanacja albo tzw. „wyższa forma kolekcjonerstwa” (trochę mnie bawi to stwierdzenie ;-)), a dla mnie to wielka frajda otwierać lalkę, która od lat kilkudziesięciu stała w pudle. Zapach tektury i plastiku wypływający z takiego dopiero co otwartego pudełka działa na mnie w tym przypadku, jak afrodyzjak :-P.

Zanim jednak pozbawiłam moją Barbie klaustrofobicznego domku, zrobiłam trochę zdjęć pudełka – zawsze ciekawiły mnie jego detale, a przede wszystkim takie dodatki, jak katalogi czy plakaty. W tym przypadku lalka ma na pudełku do wycięcia punkty promocyjne dla dziewczynek:

Każdy, kto przystąpił do takiego klubu (a przystąpienie kosztowało 2 dolary :-)), mógł takowe punkty wymieniać na różne upominki takie, jak mini telewizorek Barbie, telefon Barbie lub różowe futro dla Barbie:

Informuje nas o tym tylny panel pudełka:

Każdy nowo przystępujący do klubu otrzymywał od Mattela kilka drobiazgów. Także jego lalka mogła się afiszować  faktem, że jest w klubie :-P:

W końcu, bez żadnych skrupułów, otworzyłam pudełko i wysunęłam tekturkę do której przypięta była Baśka. To, co zwróciło moją uwagę, jeśli chodzi o rozpakowywanie lalek to to, że jej włoski, choć były do tekturki przytwierdzone plastikową taśmą, to nie były dodatkowo zszyte nicią, co często ma miejsce u współczesnych Barbie. A nić ta uwielbia zniekształcać fryzurę…

Miałam nadzieję, że wewnątrz pudełka znajdę jakiś mały katalog Barbie. I, choć katalog był, to nie dokładnie taki, na jaki liczyłam. Nazywa się on „Barbie for girls” i prezentuje całą gamę produktów dla dziewczynek sygnowanych przez Barbie. Dla ciekawskich zamieszczam zdjęcia z katalogu w formie miniaturek. Po kliknięciu na wybrane zdjęcie powiększa się ono do rozmiarów bardziej przyjaznych dla oka ;-).

Pomimo tego, w dodatku znalazło się kilka Barbie z tego okresu. Happy Birthday Barbie z 1990 roku:

Costume Ball Barbie też z 1990:

My first Barbie Princess z roku 1989:

Kolejna rówieśniczka mojej AA – All American Barbie:

Oraz dwie Baśki, których nie dałam rady zidentyfikować. Jedna z pudełka na śniadanie:

A druga z pierwszej strony katalogu. A szkoda, bo ma świetne skarpetki:

Uwielbiam takie dodatki, ale ich nadmiar we wpisie może nudzić, więc już już przechodzę do lalki 😀

Barbie ta pochodzi z (ówcześnie 😉 ) taniej serii Fashion Play, więc nie ma mnóstwa dodatków i pięknej kreacji, a ubranka i proste ręce zostały zaprojektowane dla młodszych dziewczynek tak, by lalkę łatwo się przebierało, a fatałaszki łatwo się na nią wsuwały. Moja Baśka ubrana jest w białe, koronkowe body z fioletową wstawką z przodu:

Choć headmold Christie 1987 to po prostu zmodyfikowany Superstar 1976, to ta buzia od razu mnie urzekła:

Rozszerzony nosek i pełniejsze usta sprawiają, że z Barbie zrobiła się prawdziwa, śliczna Murzynka, czego nie mogę powiedzieć na przykład o takiej Barbie, której zmieniono tylko kolor skóry:

Zdjęcie z Internetu.

Moja Barbie ma także we włosach frotkę pod kolor body:

Nigdy wcześniej nie miałam nawet takiej lalki w rękach, więc póki co jest ona przedmiotem mojej fascynacji, bo zdobycie kolejnego headmoldu Mattela to dla mnie taki mały krok w chaotycznym zbieractwie :-).

Laleczka ta ma makijaż dobrany pod kolor oczu (a może odwrotnie?;-) ) i dopiero oglądając jej zdjęcia dostrzegłam, że ma z jednej strony nierówno pomalowane usta. Na szczęście tej małej wady aż tak nie widać i nie ujmuje to jej pięknu :-). Jak już wcześniej pisałam, te laleczki były stworzone z myślą o młodszych dziewczynkach, więc ubranka tych lalek były pozbawione wszelkich zapięć, aby, teoretycznie, łatwiej się je zakładało i zdejmowało. Niestety, będąc „starszą dziewczynką” ciężko mi było przecisnąć body z wstawioną gumką w pasie przez biodra lalki:

To, co mnie rozczarowało, to brak bucików, ale w zasadzie spodziewałam się tego u lalki ubranej w bieliznę (jest chociaż, tradycyjnie, szczotka pod kolor :-D).

Zakochałam się w niej ;-).

Niedawno odkryłam także, że posiadam u siebie sukienkę z wydanej rok wcześniej Fashion Play Barbie. Sukienka ta była w opłakanym stanie i brakuje jej małej ozdóbki z przodu, ale udało mi się ją odratować. Tak w niej wygląda Christie (bo pomimo imienia Barbie na pudełku, nie potrafię jej inaczej nazywać ;-):

Gdyby była trupkiem kupionym bez ubranka na pewno by w niej została, ale nie lubię zmieniać lalkom oryginalnych ciuszków :-).

A na koniec zdjęcie moich wszystkich (czyli tylko trzech :-P)  jedenasto i pół calowych Czekoladek. Przed Państwem Trio Fashion Play Barbie AA, Rockers Dee Dee i Florida Christie:

Uff, ale się rozpisałam… 😉