Tag Archives: clothes for dolls

Izka z Teksasu.

4 Mar

Pomysł na dzisiejszy wpis podsunęły mi siostrzenice, które spędziły u mnie kilka dni w ferie i zaangażowały wszystkie moje lalki w wybory miss piękności 🙂 . Każda lalka została przebrana, nazwana, a nawet ustalono, skąd pochodzi. Wszystko mi się pomieszało, ale zapamiętałam dobrze Izkę z Teksasu, która podczas prezentacji osobowości okazała się być wredną dziewuchą…

Na zdjęciach na szczęście nie wygląda na taką, jednak, kiedy Oliwia przedstawiała Izkę, zrobiła to tak wiarygodnie, że ta lalka już zawsze będzie mi się wydawała odrobinkę złośliwa 😉 .

Podczas zdjęć wyszło słońce, więc bluzka Izki może trochę razić…

Tło z Las Vegas to czysty przypadek 🙂 .

Reklamy

Baletniczka.

17 Lu

No, to mam ferie. Kiedy na zewnątrz było -10°C, a wszyscy dookoła mnie chorowali, byłam zdrowa, jak rybka. Kiedy tylko temperatura zaczęła przypominać o wiośnie, mnie rozłożyło. Ot, moje szczęście. Wygląda więc na to, że w ciągu kolejnych kilku dni będę regularnie się wypacać i bywać na blogu 😉 .  Na szczęście leżąc w łóżku, jak tylko gorączka i trzęsiawki zelżeją, można i blogować, i szyć dla lalek. Dziś powstał ciuszek dla małej Sindusi:

p2170359 p2170362

Jakiś czas temu kupiłam na ciuchach kilka niemowlęcych body. Takie ciuszki w drobne wzorki świetnie się nadają do szycia dla lalek.

p2170370 p2170364 p2170367

Sindy uwielbia tańczyć. A po zajęciach, lubi sobie pooglądać bajki, wcinając makaron 🙂 .

p2170382

3 x XXL.

17 Gru

Kiedyś chyba już wspominałam, że chciałabym uzbierać wszystkie grubiutkie Barbie. Ostatnio to u mnie rzadkość, że mam jakikolwiek plan, jeśli chodzi o lalkowanie – mało które lalki mnie chwytają za serce, a co za tym idzie niewiele ich kupuję – więc tego postanowienia mam zamiar się trzymać, choć to pewnie będzie długotrwały proces… Póki co mam trzy curvy i chyba jeszcze wszystkie razem nie występowały w jednym wpisie, więc proszę się przygotować na potężny spam zdjęciowy, bo w sobotę rano jestem niedecyzyjna i nie potrafiłam przeprowadzić porządnego przesiewu 😉 . Tematem przewodnim tej sesji jest dżinsowy materiał, którego każda z panien ma kawałek na sobie. Na pierwszy ogień idzie blondyna, którą kupiłam na samym początku i trochę już bywała na moich blogowych salonach:

pc170127 pc170117-2 pc170126 pc170130

Niestety nie wiem, jak oficjalnie lub wśród kolekcjonerów nazywają się te buzie, więc prosiłabym o oświecenie, jeśli ktoś ma taką wiedzę. Trochę się zapuściłam, jeśli chodzi o lalkowe nowości – kiedyś byłam na bieżąco, a dziś wchodzę na forum i przytłaczają mnie kolejne nowinki… Jako druga z kolei trafiła do mnie ta grubinka:

pc170134 pc170140 pc170142 pc170146

Trochę już się rozkręciłam, jeśli chodzi o szycie na takie nietypowe ciałko, bo, choć sama mam trochę nadprogramowych kilogramów, to nie mogę się przyzwyczaić, że dla tych dziewczyn potrzeba dołożyć tu i ówdzie dodatkowej ilości materiału. Dla chudych fashionistek szyłam ciuchy już prawie na oko… 😉 . Trzecia i, według mnie najpiękniejsza spośród tej trójki, to prezent od mamy:

pc170148 pc170152 pc170154 pc170157

Marzę o artykułowanych ciałkach dla tych lalek, ale, ku mojemu zdziwieniu, będąc fanką artykułowanych lalek, w tym przypadku aż tak te sztywne mi nie przeszkadzają. Są na tyle wyjątkowe, że nie ubolewam nad tym i cieszy mnie fakt, że kolekcjonerska, artykułowana curvy Madam LaVinia jest wyjątkowo brzydka 😛 .

pc170165 pc170171 pc170174 pc170177

Na koniec, dla odmiany, dziewczyny bez ciuchów:

pc170182

Jeszcze raz Kitka.

29 Sty

Kitty jest jedną z moich ulubionych lalek, więc ostrzegam, że będzie często gościła na blogu. Tym bardziej, że uwielbiam na nią szyć. Ma normalne, ludzkie proporcje i w zwykłych ciuszkach wygląda, jak żywa dziewczyna, co w czasie ostatnich dyskusji na temat krąglejszej Barbie jest chyba pojęciem względnym… Sama nie mam figury modelki i dziwi mnie taka otwarta krytyka, jaką miałam wątpliwą przyjemność czytać na lalkowym forum. Szkoda, że wielu z Was brutalnie szufladkuje krąglejsze dziewczyny. Ale dziś nie o tym. Oto Kitka w nowych, uszytych przeze mnie fatałaszkach:

Można powiedzieć, że to miniaturki moich ciuchów – jej spodnie są uszyte z moich starych dżinsów, płaszczyk z kurtki i bluzka pod spodem z mojej podkoszulki. Jedynie na tak ekstrawagancką torebkę ja sama bym się nie odważyła 😉 .

Zapomniałabym! Czapka jest ze skarpety oczywiście…

I na koniec bonus – ja i Kitty. Moja czapka zdecydowanie bardziej mi się podoba 😛 .

Panienka Fleur.

26 Lip

Chyba nie znam innych takich lalek, które miałyby w swoim spojrzeniu tyle uroku, co właśnie Fleur, a ostatnio tyle się ich naoglądałam u Wioli, że nabrałam wielkiej ochoty, by zrobić coś z moimi Holenderkami. W ruch poszła więc igła, nitka i stare koszule małżonka:

Teraz panienka Fleur może już w stosownym odzieniu przechadzać się po włościach 🙂 .

Muszę przyznać, że dawno się tyle nie naszyłam – ubranko składa się z czepeczka, białej sukieneczki, wstążki do przewiązania fartuszka i samego fartuszka, bez którego Fleurka lubi hasać, gdy nie ma nikogo w pobliżu…

Ta słodka, okrągła buzia nigdy mi się nie znudzi.

I na koniec bonusik – Fleur z efektem „bokeh”, który mąż podpatrzył na blogu Dominiki Kubińskiej. Dziś po raz pierwszy próbował tego sposobu i długo się siłowaliśmy ze słońcem, by krople zmieniły się w wybrany przez nas kształt.

Zaś w drodze powrotnej ze spaceru uratowaliśmy spod śmietnika kolejnego pluszaka. A miałam ich więcej nie przygarniać… 🙂 .