Tag Archives: barbie

Dziewczyna z gitarą.

20 Mar

Dzisiejszy wpis to taki mały ukłon dla Mattela. I to nie dla lalek, których różnorodność mnie przytłoczyła, kiedy w weekend odwiedziłam dział zabawkowy w markecie (ostatnio nie jestem na bieżąco, więc może stąd moje zdziwienie), ale dla akcesoriów, które można dokupić osobno. Standardowa torebka z akcesoriami do makijażu jest zwyczajnie nudna. Potem trafiłam na komplet: mikser, miskę, formę na muffiny i jakieś inne drobiazgi, który zapragnęłam mieć, bo uwielbiam piec, ale na końcu mój wzrok natrafił na coś, co zawsze chciałam sprawić moim lalkom, ale na przepiękne miniatury mnie nie stać, a do lalek zazwyczaj dodają ją w cukierkowych kolorach. Gitara 😀 .

W zestawie znajduje się także tamburyn, słuchawki, empetrójka oraz, co zaskoczyło pozytywnie mnie i mojego męża, który właśnie uczy się grać na gitarze elektrycznej, piórko do gry 🙂 .

Nie mam szczególnego zamiłowania do dodatków do lalek. Większości dołączonych do lalek akcesoriów szybko się pozbywałam, ale takimi całkiem realistycznymi, jak na Barbie, w dodatku przedstawiającymi coś, co sama lubię, nie pogardzę 😉 .

Kelly Taylor, choć z serialu „Beverly Hills 90210”, z gitarą skojarzyła mi się od razu z Lisą Kudrow jako Phoebe z „Przyjaciół”. Prawie słyszę, jak śpiewa swoją chyba kultową już piosenkę – „Smelly cat” 😉 .

Swoją drogą uwielbiam ten serial. Prawda, że dziewczyny mają jakiś pierwiastek wspólny? 😉

Bliźniaczki.

16 Lu

Mattel ostatnimi czasy obdarza nas chojnie nowymi moldami, więc u mnie na przekór klasyczne blondynki. W dodatku sklonowane 😉 .

p2160338 p2160341

Siostry uwielbiają spędzać czas ze sobą na pogaduchach. Aż się prosi, żeby dopisać, że są to pogaduchy o facetach, ale dziewczyny tak naprawdę rozprawiały o teorii kwantowej…

p2160347 p2160348

… po czym stwierdziły, że na trzeźwo się nie da 😉 .

p2160356

PS. Te tłuste włosy to obrzydliwy klejoglut, którego panny mają w głowach… Jeszcze nie miałam lalki z taką ilością kleju na włosach.

Drewniany parkiet.

14 List

Dzisiejszym wpisem rozpoczynam moją przygodę z tworzeniem lalkowej dioramy. Zanim jednak przejdę do sedna, nieskromnie pochwalę się faktem, że w końcu zdobyłam mebel, który godnie prezentuje moje panny 🙂 . Nie jest to profesjonalna gablotka, ale zwykła witrynka. Za szybką lalki aż tak się nie kurzą, a i prezentują się ciut poważniej:

No, teraz już wracam do tematu. Dotychczas moje lalki co prawda pozowały na tle przypominającym pokoje, ale była to kompletna prowizorka – ściany to często bywały arkusze moich szkicowników, a za podłogę służyła stolnica, okleina imitująca drewno, często też moje ciuchy występowały w roli wykładziny. Były to scenografie jednorazowe, w dodatku takie, które można było fotografować wyłącznie pod jednym kątem. Od jakiegoś czasu zaczęło mnie to mierzić do tego stopnia, że postanowiłam stworzyć dioramę z prawdziwego zdarzenia. Zaczęłam od podłogi, na którą pomysł znalazłam na naszym forum.

pb121264

Za deseczki posłużyły mi mieszadełka do kawy, które wydają mi się najbardziej proporcjonalne w stosunku do Barbie. Najpierw trzeba było je pociąć na mniejsze „panele”.

pb121266

Tak, tak, z racji tego, że nie mam specjalnych narzędzi do majsterkowania, posłużył mi do tego solidny obcinacz do paznokci 🙂 .

pb131269

Oczywiście na taką podłogę należy sobie znaleźć odpowiednio dużą deskę. No, i możemy zaczynać klejenie. Ja użyłam „Wikolowego” kleju do drewna firmy Dragon i z czystym sumieniem mogę go polecić. Szybko wiąże, jest przezroczysty po wyschnięciu, używał go też mój mąż do sklejania kanapy, którą pokazałam w poprzednim wpisie. Po wyschnięciu wygładziłam podłogę drobnoziarnistym papierem ściernym, a oto efekt końcowy:

pb141274 pb141275

pb141276

Niewypełnione miejsca, które widzicie na środkowym zdjęciu powyżej będą przodem dioramy, więc po prostu pozostawiłam je takie. Ściany planuję umiejscowić na dwóch bokach tak, by wygodnie fotografować lalki w dioramce. Osobiście jestem zadowolona z efektu i troszeczkę z siebie dumna, bo dawno nie powzięłam tak ambitnego projektu związanego z lalkami 😛 . A żeby nie było tak całkowicie bezlalkowo, na podłodze zapozowała Kelly:

pb141288

pb141285

pb141280

Kelly & Gidget.

19 Wrz

Od dłuższego czasu zbierałam się do opublikowania jakiegoś wpisu i kiedy już wczoraj zabrałam lalkę i aparat do plecaka, to akurat zaczął padać deszcz… No, cóż. Zbliża się jesień, a to niedobry czas do fotografowania lalek w domu, lecz dzisiaj musiałam się tym zadowolić. Na szczęście Kelly ma buziak wyjątkowo promienny:

Sukienkę uszyłam jej sama przy okazji porządków w szafie. Do szycia spódnicy uszyłam maszyny, ale drobniejsze elementy potrafię szyć tylko ręcznie 🙂 .

Teraz czas na tytułową Gidget. To nowa pupilka Kelly:

Gidget to szpic miniaturowy i większość z Was być może już ją gdzieś widziała. To jedna z postaci nowego filmu animowanego Universal Pictures pt. „Sekretne życie zwierzaków domowych”. I tu rozpoczyna się moja krótka, subiektywna ocena filmu. Bez spojlowania, więc, kto ma ochotę obejrzeć, niech się nie boi 🙂 .

O tym, że będzie taki film, dowiedziałam się jeszcze zanim pojawiły się jego polskie zwiastuny za sprawą całkiem fajnej gierki na Androida (która niestety strasznie się zacina), w której bohaterami są właśnie postaci z owego filmu czyli różne zwierzątka domowe. Uwielbiam bajki (najbardziej Disney Pixar), więc, jako że zwierzątka te w grze są przesympatyczne i urocze, postanowiłam, że obejrzę ten film. W Polsce premiera „Sekretnego życia zwierząt domowych” będzie już za niedługo czyli 23. września, jednak kampania promocyjna ruszyła już jakiś czas temu pełną parą (filmowe maskotki i gadżety w sklepach). Wczoraj udało mi się obejrzeć wersję w oryginalnym języku. I niestety jestem bardzo rozczarowana. O, ile zwiastuny zapowiadają zabawną bajkę dla dzieci i większość postaci jest przemiła, to nudna fabuła opiera się w dużej mierze na przemocy i nienawiści dochodząc wręcz do wzmiankach o śmierci, co wydaje mi się nie na miejscu biorąc pod uwagę, że to bajka dla dzieci. Mam bardzo mieszane uczucia i nie wiem, czy, gdybym poszła na seans z dzieckiem, to spodobałby mu się ten film, a ja nie żałowałabym, że musiało ono oglądać co poniektóre brutalne sceny. Jeśli ktoś z Was oglądał już „Sekretne życie zwierzaków domowych” lub ma zamiar to zrobić, to zapraszam do podzielenia się opiniami. Jestem wielbicielką bajek, nie oczekuję od nich, że będą infantylne, wręcz przeciwnie, ale niektóre sprawy można moim zdaniem przedstawić lepiej.

Nie zmienia to faktu, że pozytywni bohaterowie filmu są ujmujący 🙂 . Kelly i Gidget bardzo się polubiły, choć dziwi mnie fakt, że polski tłumacz zmienił imię Gidget na Bridget… Jaki sens ma takie tłumaczenie?

Na koniec jeszcze Kelly z całą zgrają maskotek z „Sekretnego życia zwierzaków domowych”:

Curvy i chudzielec.

16 Maj

Ostatnimi czasy naprawdę oszczędzałam na lalkowych zakupach, więc przez długi, długi czas żadna nowa lalka nie zasiliła mojego stada. Jednak, kto śledzi mojego Flickra, ten wie, że niedawno pojawiła się u mnie panna, której zakup był tylko kwestią czasu czyli jedna z krągłych lalek od Mattela. Curvy długo czekała na sesję, bo, kiedy w końcu zabrałam ją w plener, inne wrażenia estetyczne podczas wypadu sprawiły, że kompletnie zapomniałam, że mam ją w torbie i skończyło się na jednym zdjęciu 😀 . A potem dokupiłam inną lalkę, a bo cena była atrakcyjna, a bo buźka ciekawa i tak oto po raz kolejny przypieczętowałam znaną wszystkim tezę, że lalki lubią przychodzić parami. Przebrałam więc dziewczyny, które tymczasowo musiały zadowolić się domową sesją, i teraz wyglądają tak:

Gorset, który ma na sobie Curvy, długi czas przeleżał wśród lalkowych ciuszków. Został uszyty przez Ewę jeszcze za czasów, kiedy w ogóle nie mieliśmy pojęcia o tym, że Mattel kiedykolwiek wypuści taką krągłą lalkę, ale uważam to za przeznaczenie – o ile na fashionistkach ten gorset nie leży zbyt dobrze, bo jest ciut za duży i nie da się go zasznurować tak, by opinał tułów, to na Curvy jest idealny 😀 .

Druga panna pochodzi  z najtańszej serii, jest totalną sztywniarą i nie może nawet odchylić rąk na boki, ale spodobała mi się jej buzia. Jedyne, co w niej (oprócz ciuszka oczywiście) zmieniłam, to dłonie, które wyglądały, jak łopatki, więc na gorąco ułożyłam je wewnętrzną stroną do ud. I tak z dziewczyn zrobiły się glam rockowe koleżanki 🙂 .