Archiwum | Uncategorized RSS feed for this section

Dalmatyńczyki.

10 Czer

Kto z Was nie pamięta filmu i kreskówki „101 dalmatyńczyków”? Ja uwielbiałam te psiaki, a szczególnie uroczego Szczęściarza, który był o krok od śmierci przy narodzinach, stąd właśnie jego imię. Jakiś czas temu mąż przywiózł ze swojego rodzinnego domu swoją małą kolekcję dalmatyńczyków. W czasach świetności filmu chyba każdy chciał mieć taką figurkę.

Okazało się, że pieski całkiem dobrze pasują rozmiarem do lalek! Nie wiem, jak Wy, ale ja, kiedy gdzieś widzę jakąś figurkę, która mi się spodoba, to od razu zastanawiam się, czy jej skala będzie dobra dla Barbie 😉 .

Jak widać, Alex i Kelly też je polubiły 🙂 .

Alex w ramach integracji wdziała nawet bluzkę w kropki 😉 . Na koniec jeszcze jedno zdjęcie rodzinne.

 

Reklamy

Superstarka, ale nie Baśka.

10 Lip

A dokładniej Steffi, którą mam już pięć lat, co, biorąc pod uwagę częstotliwość wyprzedawania przeze mnie lalek, jest czasem bardzo długim 🙂 . Mam jednak do tej właśnie lalki wielki sentyment, bo kiedyś Steffi Love od Simby stanowiły większość w moim zbiorze, a Superstar bardzo chciałam mieć. W końcu udało mi się ją kupić od Dollbiego i wyglądała wtedy tak: 83Jakiś czas później dzięki Rudemu Królikowi Stefcia mogła wskoczyć w swoje oryginalne wdzianko:

dsc05566Brakowało mi tylko bucików, które dopasowałam sama. Tak Superstar prezentuje się w oryginale:

Dziś powstanowiłam Stefcię przebrać po raz kolejny. Podkradłam ciuchy Baśkom, pożyczyłam jej artykułowane ciałko innej Steffi (mała podpowiedź – buty Curvy pasują na płaskie, stefkowe stopy 🙂 ) i gwiazda disco zmieniła swój styl na bardziej glamour.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJej buzia jest strasznie fotogeniczna. I, choć po kilku latach zbierania inaczej patrzę na lalki, to miło jest odkryć na nowo taką, do której widoku już tak się przyzwyczaiłam, że niemal przestałam ją doceniać. A przecież Steffi Love to tak wdzięczne, choć pospolite lalki 🙂 .

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAMogłabym ją fotografować bez końca… 😉

sketch-1468169245907

Na balkonie.

22 Sier

Za sprawą długo wyczekiwanego wakacyjnego urlopu całkowicie zaniedbałam wirtualne lalkowanie. I to realne trochę też, bo, choć wyjechała z nami moja ulubiona lalka – Alex, to nie nazwiedzała się zbyt wiele – przez niemiłosierny skwar nawet nie miałam ochoty na lalkowe zdjęcia w plenerze. Na początek więc sesja balkonowa u rodziców po tym, jak Kraków nawiedziła wichura z gradobiciem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAWidoki niezbyt imponujące – zwykłe szare osiedle na obrzeżach miasta. A poniżej Alex z ostatnio ulubioną rośliną mojej mamy czyli bluszczem:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKolejnym miejscem, gdzie wypuściłam Alex z torby były austriackie forty z czasów I wojny światowej:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak wchodzenie do nich w połączeniu z moją wyobraźnią i tchórzostwem skutecznie odwiodło mnie od robienia zdjęć lalce…. Spędziliśmy też z mężem kilka dni w Warszawie, którą pamiętałam tylko ze szkolnej wycieczki, więc muszę przyznać Warszawiakom, że to pełne sprzeczności, lecz piękne miasto. A piszę to ja – Krakuska 🙂 .

Na koniec będzie wspominkowo – lubię oglądać stare zdjęcia rodzinne, bo zawsze można tam odkryć coś nowego, a czasem i lalkowego. Poniżej moja mama w młodości ze swoimi koleżankami. Spośród rekwizytów dostępnych u fotografa wybrała właśnie lalkę. Czyżby przeznaczenie? 😉

Obraz 029A tu już mała ja, a na wersalce obok nieznajoma panna w loczkach:

Obraz 026Żałuję, że nie zachowały się do dzisiaj moje i rodzeństwa zabawki z dzieciństwa. No, poza misiem ze styropianowym wypełnieniem 🙂 .

Paula & Paula.

5 Sty

Lalki przedstawiające dzieci już dawno przestały mnie interesować. Pozbyłam się wtedy ze zbioru całego mojego „przedszkola” i nawet Skipperki przerobiłam na doroślejsze pannice. Do czasu… Kilka dni temu robiąc z mężem zakupy w Kauflandzie chwyciły mnie za serce pewne dziewczynki o wdzięcznym imieniu Paula:

DSC09835Moja pierwsza reakcja brzmiała mniej więcej „ojeju, jakie one rozkoszne!”. Przebierałam między pudełkami, każda jedna coraz słodsza, aż w końcu w koszyku wylądowały dwie:

DSC09834Jednak zanim je kupiłam, już wylądowały z powrotem na sklepowej półce. Ja sobie wmawiałam, że przecież takich nie zbieram, a mąż twierdził (jak zwykle mając rację), że, jeśli ich nie kupię, to będę tego żałowała i i tak kiedyś po nie wrócę, a jak kupię, to nie będę musiała już po nie wracać. Dodatkowym argumentem, który oczywiście na mnie podziałał, i który mąż często stosuje jest „no, zobacz jakie one śliczne, nie żal Ci ich zostawiać?” 😀 . I takim oto sposobem Paule zamieszkały u mnie, a mnie samą w dobrej decyzji utwierdziła pani kasjerka, która skasowała laleczki po czym przyjrzała im się i stwierdziła: „jakie one ładnie ubrane, te dameski” . No, ale dosyć cytatów. Panienki, wedle napisu na kartonikach, są ubrane w zimowe outfity, a wewnętrzne tekturki przedstawiają śnieżny pejzażyk:

DSC09839-horzKiedy jeszcze we Wrocławiu nie było śniegu, Paulisie odwiedziły ze mną Mangustę. Razem urządziłyśmy sobie krótki, lalkowy spacer, a Mangusta porobiła dziewczynom zdjęcia:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERADziś śnieg postanowił jednak spaść, więc nie mogłam nie skorzystać z okazji i nie zabrać dziewczynek w plener…

DSC00458 DSC00459… oczywiście z naszym blogowym pupilem.

DSC00464Dziewczynki mają ciałka drobniejsze od mattelowskiej Shelly/Kelly, rączki zgięte w łokciu i odchylane na boki. Na wielkiego plusa zasługują ich ciuszki, różnorodne (było jeszcze kilka innych modeli tych laleczek, także takie z dodatkowymi bucikami i ubrankami) oraz starannie odszyte.

DSC00461 DSC00465Jednak to, co najbardziej mnie w nich zauroczyło to delikatne pyszczki, tak naturalne w porównaniu do buziek Shelly/Kelly i Evi od Simby.

DSC00468 DSC00470 DSC00475 DSC00471Boję się, że wrócę po resztę… 😉 .

Edit: Więcej o Paulach znajdziecie na blogu Gabrieli, o tutaj KLIK! 🙂 Zapraszam!

Icy Bling Kennedy.

25 Wrz

Kiedy wracam z nocnej zmiany, miasto dopiero się budzi. Jesienią jest jeszcze ciemnawo i musi minąć trochę czasu zanim rozpłyną się chmury i pokaże się słońce. Nieco zaspana urządziłam sobie więc krótki spacer po pracy, na który zabrałam jeden z moich ostatnich bazarowych znalezisk – My Scene Kennedy z serii Icy Bling:

Panienka w pudle wyglądała tak:

Ja kupiłam Kennedy bez ubrań, więc dostała ode mnie nowe, zupełnie w innym stylu…

DSC08449 DSC08424 DSC08428Nie mogłam znieść także tych błyszczących kosmyków we włosach, więc je wyskubałam. Czupryna oczywiście przeszła kurację wrzątkiem 🙂 .

DSC08433 DSC08430 DSC08435 DSC08438Jak widać, jesień pełną gębą.

DSC08446Otoczenie zdecydowanie nie jest „bling” (zaniedbane tereny PKP…), nawet kiedy wyszło słońce…

DSC08465 DSC08461 DSC08466A na koniec bonus – Kennedy ze swoją daleką kuzynką od Simby, którą jakiś czas temu opisywałam:

DSC08471Która ładniejsza? 🙂

DSC08476