Tag Archives: wrocław

Krągła pieguska.

4 Czer

Muszę się przyznać, że ostatnimi czasy nie mam wielkiej weny, jeśli chodzi o lalki, chociaż udało mi się zdobyć wspaniały domek Barbie Family House z 1998 roku, który od kilku dni czeka na umycie i małą renowację:

Niestety kilka elementów jest odłamanych albo ich brakuje, a jego były właściciel poobklejał go także innymi naklejkami, więc będę musiała trochę nad nim popracować. Niemniej jednak urzekło mnie w nim to, że nie jest cały różowy 🙂 .

Do dzisiejszego posta zmotywowała mnie jednak tytułowa pannica, w której zakochałam się, gdy tylko zobaczyłam ją na sklepowej półce, a że mam słabość do mattelowskich grubinek, pieguska po prostu musiała zamieszkać z resztą moich krągłych dziewczyn. Pochodzi z serii I can be… i jest naukowcem (wydana została także szczupła wersja I can be… Scientist), choć na pierwszy rzut oka myślałam, że to lekarka 🙂 .

Zdjęcie ze strony http://www.gottatoy.com.

Pozbawiłam więc mądrą ślicznotkę białego kitla i zabrałam na spacer po Wrocławiu.

Niestety przez cały spacer chmurzyło się i kropiło, ale widok z Mostka Pokutnic i tak był imponujący. Dziewczyna jednak woli badać kleszcze pod mikroskopem, więc zażyczyła sobie przechadzki na łonie natury:

To chyba najładniejsza panna spośród moich krągłych lalek. Dziwię się, że taką uroczą buzię umieścili w serii lalek przeznaczonych dla młodszych dziewczynek i to w białym fartuchu…

Smętny sobotni spacer.

5 Lu

Powtórzę się po raz kolejny, ale uwielbiam robić zdjęcia lalkom w plenerze. Zdjęcie na zewnątrz, nawet na najprostszym tle jest dla mnie ciekawsze niż to robione pod ścianą pokoju, co zazwyczaj robię. Co nie znaczy, że jest to złe – po prostu natura dodaje lalce naturalności 🙂 . Same „pokojowe” zdjęcia robiłam już od ponad dwóch miesięcy, więc postanowiłam w końcu ruszyć swoje i lalkowe cztery litery, i nie mogę powiedzieć, że był to idealny dzień na fotografowanie. Była to najsmętniejsza, najbardziej ponura i szara, mglista i wilgotna sobota, jaką świat widział…

p2040173 p2040192

Dobrze, że buzia Fleur, okrągła, jak słońce, trochę rozjaśniła ten spacer 😉 .

p2040189 p2040190

Odra jeszcze skuta lodem, kaczki muszą chodzić po niej, a nie pływać, a my znaleźliśmy pierwszego tej zimy przebiśniega! Byliśmy nim tak zafascynowani, bo biedaczek urósł na środku zabłoconej ścieżki, że w ogóle nie pomyślałam o tym, żeby zrobić z nim zdjęcie Fleur. Uwiecznił go mój mąż, choć muszę przyznać, że to ja go wypatrzyłam 😛 .

p2040176 p2040198

Jeszcze chwila refleksji nad brzegiem i trzeba było wracać, bo dziewczynie zamarzłyby łokcie 😀 .

Jesienna Fleur.

23 Paźdź

Na początku chciałabym Was wszystkich uściskać za duży odzew pod poprzednim wpisem, a że tego nie mogę zrobić, to dziękuję Wam za miłe słowa

Jesień w pełnej krasie, a więc nadszedł sezon na zdjęcia lalek w liściach, z grzybami, kasztanami i wszelkimi innymi oznakami tej pory roku, którą ja osobiście bardzo lubię. Też postanowiłam wtrącić w tym temacie swoje trzy grosze i na jesienną sesję zabrałam Fleur, która od dawna na to czekała przebrana w ciuszki na spacer. Od tak dawna, że dziś musiałam jej dodatkowo zarzucić kurtkę i dołożyć cieplejsze buty…

pa231068 pa231090

Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że ostatni raz na spacer w plenerze zabrałam lalkę ponad trzy miesiące temu. Naprawdę się rozleniwiłam i obiecuję poprawę, bo po takim czasie przekonałam się na nowo, jaka to frajda. A niegdyś namówiła mnie do tego Aga, która także jest autorką profesjonalnego rerootu dzisiejszej Fleur. Ja tylko niezdarnie, zbyt krótko przycięłam jej grzywkę 😉 .

pa231093 pa231136 pa231103

Miejscem spaceru był park we wrocławskiej Leśnicy, który wraz z mężem szczególnie lubimy – jest rozległy, poprzecinany rzekami i rzeczkami, usiany mostkami i miejscami przypominający las, jednak wchodząc do niego główną bramą wita nas mały zamek:

pa231086 pa231145

Zaś samej bramy pilnuje jeden z wielu wrocławskich krasnali – Rycerz Jadwiżański. Fajną byliby parą, prawda?

pa231061Trochę zmarzliśmy, bo rano było chłodno, ale Fleur mimo gołych nóg i niewielkich możliwości artykulacji dzielnie pozowała 😉 .

pa231130

Nie mogło zabraknąć oczywiście zdjęcia z grzybkami…

pa231118

… ale pamiętajcie:

pa231121

Takich nie jedzcie! 😀

Jeszcze raz Kitka.

29 Sty

Kitty jest jedną z moich ulubionych lalek, więc ostrzegam, że będzie często gościła na blogu. Tym bardziej, że uwielbiam na nią szyć. Ma normalne, ludzkie proporcje i w zwykłych ciuszkach wygląda, jak żywa dziewczyna, co w czasie ostatnich dyskusji na temat krąglejszej Barbie jest chyba pojęciem względnym… Sama nie mam figury modelki i dziwi mnie taka otwarta krytyka, jaką miałam wątpliwą przyjemność czytać na lalkowym forum. Szkoda, że wielu z Was brutalnie szufladkuje krąglejsze dziewczyny. Ale dziś nie o tym. Oto Kitka w nowych, uszytych przeze mnie fatałaszkach:

Można powiedzieć, że to miniaturki moich ciuchów – jej spodnie są uszyte z moich starych dżinsów, płaszczyk z kurtki i bluzka pod spodem z mojej podkoszulki. Jedynie na tak ekstrawagancką torebkę ja sama bym się nie odważyła 😉 .

Zapomniałabym! Czapka jest ze skarpety oczywiście…

I na koniec bonus – ja i Kitty. Moja czapka zdecydowanie bardziej mi się podoba 😛 .

Tika.

29 Wrz

W drodze ostatniej wymianki z Wiolą z Dolliny Sindy zamieszkała u mnie lalka z trochę zapomnianej, mattelowskiej serii Flavas. Jedną z nich, P. Bo, kiedyś znalazłam w lumpeksie, ale nie zagrzała u mnie miejsca, bo nie odpowiadało mi jej koślawe ciałko – te lalki mają charakterystycznie wymodelowany tułów. Tika jednak spodobała mi się z twarzy:

Minęły 3 lata od zakupu mojej pierwszej Flavas, moje lalkowe gusta się pozmieniały i dzisiaj muszę przyznać, że spodobało mi się to ciałko inne od wszystkich. Kto wie, może to jakiś mój osobisty lalkowy przełom, bo ostatnio skupiałam się niemalże wyłącznie na przesadzaniu różnych główek na artykułowane ciałka 🙂 . Teraz z chęcią przygarnęłabym inne Flavas.

Zdjęcia były robione dziś wczesnym rankiem. Było chłodno, ale Tika dała radę, choć jej pochodzenie oceniam na cieplejsze kraje 🙂 . Lalki te z założenia mają rysy latynoamerykańskie i różne kolory skóry, a ubrane były w stylu hip-hopowym. Podoba mi się ta różnorodność, choć pannę przebrałam po swojemu.

Na koniec zdjęcie trochę refleksyjne z widokiem na Ślęzę połyskującą we wschodzącym słońcu…