Tag Archives: Steffi

Stefka ogrodniczka.

12 Czer

Panna Stefcia postanowiła dziś zrobić wiosenne porządki w ogrodzie. Wdziała więc swój strój do ogrodu – oczywiście nie gumofilce i stary dres, tylko swoją najbardziej kwiecistą sukienkę, co by pasować do otoczenia 😉 .

Szybko się jednak zmęczyła, bo wiadro i konew, które jej sprezentowałam (ponad rok czekały na sesję z lalką 😀 ) okazały się dla niej troszeczkę zbyt duże, więc wolała nacieszyć się trochę popołudniowym słoneczkiem:

Ogród na szczęście obrodził i Stefcia mogła zabrać do wazonu kilka kwiatków.

Reklamy

Lalki Manueli i nasze (trudne) sprawy.

15 Sier

Nie było mnie na blogu już ponad miesiąc. W tym czasie wydarzyło się bardzo dużo, może nawet za dużo, jak na nasze nerwy. Nie chcę jednak zbytnio marudzić na blogu, więc pokrótce wytłumaczę swoją nieobecność i przejdę do tytułowych lalek, które wraz ze swoją właścicielką czekają cały ten czas, by dostać swoje pięć minut na blogu.

Trzeciego sierpnia minęła mi i mojemu mężowi pierwsza rocznica ślubu. Niestety hucznie nie świętowaliśmy, bo kilka tygodni wcześniej Paweł trafił do szpitala. Nie mamy jeszcze dzieci, za to od pewnego czasu sumiennie kolekcjonujemy choroby… Zwłaszcza te, które będą z nami do końca życia. Kolejna sprawiła, że musimy zmienić wiele rzeczy w naszym życiu, można ją zaleczyć, ale nigdy wyleczyć, a pomijając bieżące zaostrzenia, w przyszłości może mieć różne, przeważnie przykre konsekwencje. Ostatni czas był więc dla nas bardzo trudny – najpierw głębokie załamanie, a potem powolne godzenie się z tym, że jest to fakt nieodwracalny i jakoś musimy z tym żyć. Na lalki i siebie nie miałam czasu – jeździłam do szpitala i zamiast wspierać Pawła, sama płakałam. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że jestem taka słaba psychicznie – zawsze myślałam, że nic mnie nie złamie. Tymczasem mąż okazał się silny. Jest już w domu, wyjechaliśmy do rodziców na krótki urlop, gdzie trochę mniej myśleliśmy o ostatnich przeżyciach, odpoczęliśmy psychicznie, a o chorobie przypominał nam tylko pojemnik z kilkoma rodzajami tabletek do połykania. Teraz jest już lepiej – Paweł przywiózł z domu moich rodziców kilka radzieckich aparatów fotograficznych i będąc nadal na zwolnieniu, „uczy się” Zenita, którym chce teraz robić zdjęcia, a ja mogę powolutku wracać do lalkowego światka, który ciągle mi o sobie przypominał, kiedy zerkałam na zaniedbany regał z lalkami i pudło od Manueli…

Kim jest właściwie ta Manuela? W czerwcu dostałam nietypowego maila – moja rówieśniczka imieniem Manuela napisała do mnie, że posiada jeszcze w domu lalki ze swojego dzieciństwa i że z chęcią mi je odda. Jestem osobą bardzo podejrzliwą, więc, choć wiadomość była bardzo przyjaźnie napisana, od razu po jej przeczytaniu byłam przekonana, że to jakiś oszust chce wyłudzić ode mnie pieniądze … 🙂 . Zaryzykowałam jednak, odpisałam i okazało się, że Manuela jest jak najbardziej prawdziwa i przy tym bardzo sympatyczna. Po wymianie kilku maili uzgodniłyśmy sposób przesyłki i lalki trafiły do mnie:

DSC07054Paczka sprawiła mi wielką radość, zwłaszcza w tak trudnym dla mnie czasie, a Manuela jest dowodem, że są jeszcze na świecie bezinteresowni ludzie. I choć lalki są w stanie wybitnie „podziecinnym”, a większość z nich złożyła wizytę u małoletniej fryzjerki, to wzięłam sobie za punkt honoru, by dać im wszystkim drugie życie. Zwłaszcza, że pochodzą one także z czasów mojego dzieciństwa, a więc, choć zupełnie nie pamiętam siebie, jako małej dziewczynki, mogłam te kilkanaście lat temu wzdychać do jednej z nich ustawionej na sklepowej półce. Dziękuję Ci, kochana Manuelo! Jesteś wielka 🙂 . A tych, którym identyfikacja lalek łatwo przychodzi, proszę o pomoc. Wśród nich znalazła się jedna Steffi Love, której pewnie nigdy nie zidentyfikuję. Te lalki już tak mają:

DSC07057A reszta to panny od Mattela:

AllMoże ktoś z Was je poznaje? Szóstka to znana Śpiąca Królewna z 1998 roku z zamykanymi oczami, ósemka to ostrzyżona Roszpunka z 1997 roku, ostatnia też wygląda na jakąś pannę od Disneya. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki 🙂 .

Teraz już mam nadzieję, że na dłużej powrócę do lalkowania, bo w kolejce czeka jeszcze pewna piękność od Agi-Fleur. Dziękuję wszystkim, szczególnie Adze i Manguście, za wsparcie w tych ciężkich chwilach – naprawdę każdy mail dodawał mi bardzo dużo otuchy!

Tym razem Steffi Love.

30 Wrz

Ten wpis chciałabym zadedykować przemiłej blogowiczce Szarej Sowie, która twierdzi, że mało kto lubi jesień 😉

DSC04016

Jak więc się łatwo domyśleć, będzie to także wpis typowo jesienny i także w roli głównej z lalką-hybrydą, tytułową Steffi Love, która powstała z połączenia dwóch Stefek, Fairytale Hair Play Princess i Sweet Puppy. Zdaję sobie sprawę, że Steffi, szczególnie jej nowa wersja, nie jest zbyt lubiana wśród zbieraczy, ale Ci, którzy znają mój blog, wiedzą, że ja je lubię. Co prawda bardziej właśnie te starsze modele ze starym facemoldem, ale ta ciemnowłosa jest wersją, dla mnie w stanie do przyjęcia i do polubienia :-). Zapraszam więc na spacerek!

DSC03945 DSC03950

Sesja odbyła się w Parku Zachodnim we Wrocławiu, który pięknie wygląda o tej porze roku, a określenie „złota, polska jesień” szczególnie dziś, w chłodny, słoneczny poranek było tu jak najbardziej adekwatne.

DSC03936 DSC03923 DSC03912

Pod stopami mi i mojemu lubemu szeleciły liście, a przy każdym (a dość częstym) podmuchu zimnego wiatru z nieba sypał grad dojrzałych żołędzi… Na szczęście żadnym nie oberwaliśmy. Steffi przyjmowała to oczywiście ze spokojem… :-).

DSC03940 DSC03918 DSC03913

W trawie chowały się grzybki, oczywiście te niejadalne…

DSC03959 DSC03960

… a co jakiś czas pomiędzy drzewami przemykały małe i rude towarzyszki spacerów:

DSC03979

Niestety do nas nie chciały podchodzić, bo zbyt sprytne są i wiedzą, że żołądź to nie orzeszek :-P.

DSC03969

Malowniczość parkowi dodają pozostałości po bunkrach z I wojny światowej. I tam Steffi musiała zawitać, choć może to nienajlepsze miejsce na zdjęcia lalki :-).

DSC04003

DSC04007

DSC04009

Nie obyło się oczywiście bez symbolu jesieni – kasztanów. Ten w skali bardziej bliskiej lalkom:

DSC03957

A ja na koniec apeluję do Was, żebyście też robili swoim lalkom piękne, jesienne zdjęcia i udowodnili, że jesień to niesamowita pora roku – z jednej strony słoneczna i obfitująca w ciepłe i żywe kolory, a z drugiej sprzyjająca wszelkim refleksjom, bo w końcu nie pogoda jest zła, tylko my źle ubrani 😉.

Wrocław też się spotyka! ;-)

1 Wrz

Topornie idzie umawianie się na jakikolwiek meet we Wrocławiu. Może jest nas mało, a może jesteśmy tacy wstydliwi, że odzew z forum niewielki? 🙂

Na szczęście mieszka we Wrocławiu pewna przemiła Mangusta, z którą miałam ogromną przyjemność się spotkać i spędzić kilka godzin na lalkowej i nie lalkowej pogawędce. Oczywiście, jak na charakter spotkania przystało, nie obyło się bez lalek, które razem z nami rozsiadły się w kawiarni:

DSC03616

Moje lalki to raczej przypadkowa zbieranina złożona z tych, które kupiłam już po wysłaniu mojego zbioru na wystawę, za to lalki Karoliny to bardzo różnorodna i ciekawa grupa. Na zdjęciu powyżej urocza para amerykańskich szmacianek Raggedy Ann oraz Raggedy Andy z nową Stefką-składakiem na kolanach, Miley Cyrus, nazwany przez nas Jazzmanem łup z lumpeksu, Sandy, Sindy, kawałek Aurory, Steffi i dwie Betty Teen, a w dole Sindy od Pedigree pokazuje swoje zgrabne nóżki :-). Poniżej zaś reszta panien, która zagrzała miejsce na stoliku:

DSC03618

Supermodel Juls, wspomniana wcześniej vintage Sindy, CAM-owa monsterka i Howleen. W tyle klonik Tracy oraz, moim zdaniem, gwiazda niedzieli – mroczna i bezoka Sospirare z serii Living Dead Dolls:

DSC03619

Monsterki jakoś mało upiornie przy niej wyglądają :-P.

DSC03620

A teraz peruka monsterki ze zdjęcia powyżej w nieco innej odsłonie:

DSC03624

Poznajecie Todda? 😉 Należy do Mangusty i jak dla mnie jest prze ciekawą lalką, gdyż przedstawia chłopczyka, a ma mold „wielkookiej” Skipper:

DSC03625

Wywiązał nam się też mały romansik – Jazzman wziął w obroty Steffi. Prawda, że do siebie pasują? 🙂

DSC03627

A po zrobieniu jeszcze kilku zdjęć w kawiarni…

DSC03628

DSC03630 DSC03621

… ruszyłyśmy z lalkami na miasto. Jazzman chciał nas zabrać gdzieś na piwo, ale niestety nie mógł sobie poradzić z bankomatem:

DSC03634

Jak widać wrocławskie krasnale są nieczułe na problemy obcokrajowców (miejmy nadzieję, że to nie rasizm ;-)). Sospirare natomiast od razu znalazła miejsce dla siebie:

DSC03636

Wprost nie mogłam się na nią napatrzeć. Koniecznie chciałam zobaczyć jedną z tych lalek na żywo i teraz muszę stwierdzić, że choć jedną taką chciałabym mieć w swoim stadzie. Są niesamowite!

DSC03640

DSC03643

Kiedy nikt nie otworzył Sospirare drzwi, ruszyłyśmy dalej w kierunku Ostrowa Tumskiego:

DSC03644

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile minęło zachodu zanim nasze lalki nauczyły się normalnie stać po środku drogi…

Powyższe zdjęcie należy do Mangusty (pożyczyłam bez pytania :-)). Oczywiście chciałyśmy, żeby lalki były razem na zdjęciu, ale nie znalazłyśmy dwóch na tyle sztywnych patyków nadających się na podpórkę :-P. Jak by więc nie patrzeć najlepiej podczas sesji spisywała się Sospirare, która grzecznie stała i w swojej czarnej sukni razem z nami dzielnie znosiła niedzielną duchotę:

DSC03647 DSC03651 DSC03653

Na koniec zdjęcie grupowe – nasze lalki na tle katedry na Ostrowie Tumskim :-D.

DSC03649

Mangusto, także chciałam Ci bardzo podziękować za ten lalkowo spędzony czas, a resztę Dolnoślązaków i tych, którzy dla lalek i świetnego towarzystwa przemierzą długie kilometry (🙂) zachęcam do wzięcia udziału w, miejmy nadzieję, następnym takim spotkaniu :-). Do zobaczenia!

A tu wpis z relacją Mangusty 🙂

Betty, Sindy i Sandy czyli dziwy z Dziwnowa.

16 Sier

Podróż poślubna nad morzem już za mną, lalki na wystawie, a tymczasem ja staram się powoli zapełniać pozostałe po nich puste półki. Takim właśnie sposobem z urlopu powróciłam nie tylko z obrączką na palcu i pamiątką w plecaku…

DSC02998

… ale także z paczką nowych koleżanek:

DSC03167

Byłam zaskoczona tym, że w miasteczku typowo turystycznym, przez które przewija się tysiące dzieciaków, jeszcze takie lalki zalegały na sklepowych półkach. Oczywiście najbardziej jestem zadowolona z prześlicznych Betty Teen:

DSC03169 DSC03171 DSC03172

Seria nazywa się Sparkling Evening Dress, a w jej skład wchodzi 6 elegancko ubranych Betek:

DSC03170

Zdjęcie promo z tyłu pudełka jak zwykle chyba przedstawia jedne z wielu wariacji serii, gdyż jedna z panien, którą ja kupiłam widnieje tam w blond włoskach :-).

DSC03173 DSC03174

Kolejną ciekawostką jest Sindy od Hasbro z serii Magic Curl:

DSC03175

Magic Curl to nic innego, jak kopia pomysłu Mattela – Quick Curl. Sindy w tej wersji także ma we włosy wplecione druciki, dzięki którym można jej robić fantazyjne loki ;-).

DSC03176

Stefcię kupiłam z mojej sympatii do tych lalek i pewnie przyjechałabym z trzema innymi zapudełkowanymi Stefkami, gdyby nie wygórowane ceny…

DSC03181

Może komuś przyda się zdjęcie z tyłu pudełka do identyfikacji? 🙂

DSC03182

Następny klonik bardzo mnie zaciekawił – samo pudełko wskazuje na to, że to kopia lalek z Jem and The Holograms, choć laleczka ta nie posiada nazwy związanej z tym serialem:

DSC03177

Ten obrazek chyba mówi sam za siebie:

DSC03178

A Sandy sama w sobie ciekawa patrząc nawet tylko na uśmiechniętą buźkę z papuzim makijażem. Headmold kojarzy mi się z Kariną od Buscha:

DSC03179

Na koniec dwie laleczki, które kupiłam raczej z litości, bo żadna dziewczynka chyba by nie chciała dla siebie takich „staroci”… :-). Oto Tracy  i Donna:

DSC03180

Tracy niestety ma inną buźkę (brzydszą ;-)) niż ta, która widnieje na pudełku (a dałabym głowę, że ją gdzieś widziałam), a Donna to lalka zupełnie nie w moim typie, ale żal mi jej było. Miłym zaskoczeniem jest to, że posiada stojaczek :-). W jednym zabawkowym spotkałam też kilka pięknych, ciemnoskórych My Scene, jednak cena ponad 80 złotych za sztukę skutecznie mnie wystraszyła…

Póki co moje pobieżne szukanie w Internecie jakichś informacji o tych lalkach (oprócz znanej i lubianej Betty Teen) nie dało żadnego skutku, ale może ktoś z Was zna te laleczki?