Tag Archives: fleur doll

Panienka Fleur.

26 Lip

Chyba nie znam innych takich lalek, które miałyby w swoim spojrzeniu tyle uroku, co właśnie Fleur, a ostatnio tyle się ich naoglądałam u Wioli, że nabrałam wielkiej ochoty, by zrobić coś z moimi Holenderkami. W ruch poszła więc igła, nitka i stare koszule małżonka:

Teraz panienka Fleur może już w stosownym odzieniu przechadzać się po włościach 🙂 .

Muszę przyznać, że dawno się tyle nie naszyłam – ubranko składa się z czepeczka, białej sukieneczki, wstążki do przewiązania fartuszka i samego fartuszka, bez którego Fleurka lubi hasać, gdy nie ma nikogo w pobliżu…

Ta słodka, okrągła buzia nigdy mi się nie znudzi.

I na koniec bonusik – Fleur z efektem „bokeh”, który mąż podpatrzył na blogu Dominiki Kubińskiej. Dziś po raz pierwszy próbował tego sposobu i długo się siłowaliśmy ze słońcem, by krople zmieniły się w wybrany przez nas kształt.

Zaś w drodze powrotnej ze spaceru uratowaliśmy spod śmietnika kolejnego pluszaka. A miałam ich więcej nie przygarniać… 🙂 .

Jedno lalkowe marzenie spełnione…

3 Lip

Jakiś czas temu na jednym z portali ogłoszeniowych ktoś miał do sprzedania kilka lalek za paręnaście złotych…

Nie wyobrażacie sobie, jakie było moje zdziwienie, gdy na zdjęciu dołączonym do ogłoszenia zobaczyłam dwie Fleur! 😀

Odpisałam – okazało się, że ogłoszenie było nadal aktualne, ale… Właścicielka lalek mieszka w Poznaniu i nie jest skora do wysyłania ich pocztą. Bez wahania postanowiłam jechać do Poznania ( to ok. 3-4 godzin pociągiem z Wrocławia… no, ale czego się nie robi dla lalek! 😀 ), gdy dostałam wiadomość, że lale nie są tego warte i żebym się zastanowiła, bo ona już ma kogoś chętnego na nie z okolicy. Nie dawałam za wygraną i obstawałam przy swoim. Sprawdziłam, o której mam pociąg i poinformowałam o tym wyczynie mojego faceta. Wyjeżdżam w niedzielę z samego rana.  Sobota wieczór: przychodzi do mnie SMS o treści mniej więcej takiej, że pani sprzedająca nie ma serca ściągać mnie tu z Wrocławia po takie zniszczone zabawki i że ostatecznie wyśle mi je pocztą 😀

I tym sposobem przybyła do mnie pewna sikająca dzidzia z nocniczkiem sygnowana na pleckach Made in China, na główce tak samo oraz Cititoys. Przypomina mi troszkę petrowe maleństwa:

Dodatkowo ubrany w elegancki garniak klonik Kena sygnowany na pleckach Made in China. Ma gumowe rączki i tylko jakieś eleganckie lakierki musiałam mu dołożyć:

Oraz moje dwie wymarzone gwiazdeczki – Fleur! 🙂

Ich włoski były bardzo zniszczone (brunetce wypadały przy lekkim wzięciu pasemka w palce), jedna z nich ma maźnięcie długopisem na buźce, a rzęsy niestety zniszczyłam podczas mycia – za późno dowiedziałam się od Agi z http://fleurdolls.wordpress.com/, że to najdelikatniejsza część Fleurek.  Na szczęście Agnieszka zgodziła się na reroot moich pannic (za co bardzo Ci, Agusiu, jeszcze raz dziękuję) dlatego do sesji pozują już bez włosków 🙂

Także dzięki Agnieszce wiem, że moje Fleur to któreś z tych poniżej, ale dokładniejszej identyfikacji nie da się potwierdzić:

Widziałam na zdjęciach z innych blogów, że te lalunie są bardzo fotogeniczne, ale nie wiedziałam, że aż tak! 😉 Nie mogłam się oderwać przez nie od aparatu…

Już za niedługo ich urocze główeczki polecą więc do Agi-Fleurki, a ja będę za nimi okropnie tęsknić i nie będę mogła się doczekać chwili, gdy trafią do mnie już z pięknymi włoskami 🙂

A więc jedno lalczane marzenie mogę odhaczyć! 😛