Tag Archives: ciuszki dla lalek

Baletniczka.

17 Lu

No, to mam ferie. Kiedy na zewnątrz było -10°C, a wszyscy dookoła mnie chorowali, byłam zdrowa, jak rybka. Kiedy tylko temperatura zaczęła przypominać o wiośnie, mnie rozłożyło. Ot, moje szczęście. Wygląda więc na to, że w ciągu kolejnych kilku dni będę regularnie się wypacać i bywać na blogu 😉 .  Na szczęście leżąc w łóżku, jak tylko gorączka i trzęsiawki zelżeją, można i blogować, i szyć dla lalek. Dziś powstał ciuszek dla małej Sindusi:

p2170359 p2170362

Jakiś czas temu kupiłam na ciuchach kilka niemowlęcych body. Takie ciuszki w drobne wzorki świetnie się nadają do szycia dla lalek.

p2170370 p2170364 p2170367

Sindy uwielbia tańczyć. A po zajęciach, lubi sobie pooglądać bajki, wcinając makaron 🙂 .

p2170382

Reklamy

Smętny sobotni spacer.

5 Lu

Powtórzę się po raz kolejny, ale uwielbiam robić zdjęcia lalkom w plenerze. Zdjęcie na zewnątrz, nawet na najprostszym tle jest dla mnie ciekawsze niż to robione pod ścianą pokoju, co zazwyczaj robię. Co nie znaczy, że jest to złe – po prostu natura dodaje lalce naturalności 🙂 . Same „pokojowe” zdjęcia robiłam już od ponad dwóch miesięcy, więc postanowiłam w końcu ruszyć swoje i lalkowe cztery litery, i nie mogę powiedzieć, że był to idealny dzień na fotografowanie. Była to najsmętniejsza, najbardziej ponura i szara, mglista i wilgotna sobota, jaką świat widział…

p2040173 p2040192

Dobrze, że buzia Fleur, okrągła, jak słońce, trochę rozjaśniła ten spacer 😉 .

p2040189 p2040190

Odra jeszcze skuta lodem, kaczki muszą chodzić po niej, a nie pływać, a my znaleźliśmy pierwszego tej zimy przebiśniega! Byliśmy nim tak zafascynowani, bo biedaczek urósł na środku zabłoconej ścieżki, że w ogóle nie pomyślałam o tym, żeby zrobić z nim zdjęcie Fleur. Uwiecznił go mój mąż, choć muszę przyznać, że to ja go wypatrzyłam 😛 .

p2040176 p2040198

Jeszcze chwila refleksji nad brzegiem i trzeba było wracać, bo dziewczynie zamarzłyby łokcie 😀 .

3 x XXL.

17 Gru

Kiedyś chyba już wspominałam, że chciałabym uzbierać wszystkie grubiutkie Barbie. Ostatnio to u mnie rzadkość, że mam jakikolwiek plan, jeśli chodzi o lalkowanie – mało które lalki mnie chwytają za serce, a co za tym idzie niewiele ich kupuję – więc tego postanowienia mam zamiar się trzymać, choć to pewnie będzie długotrwały proces… Póki co mam trzy curvy i chyba jeszcze wszystkie razem nie występowały w jednym wpisie, więc proszę się przygotować na potężny spam zdjęciowy, bo w sobotę rano jestem niedecyzyjna i nie potrafiłam przeprowadzić porządnego przesiewu 😉 . Tematem przewodnim tej sesji jest dżinsowy materiał, którego każda z panien ma kawałek na sobie. Na pierwszy ogień idzie blondyna, którą kupiłam na samym początku i trochę już bywała na moich blogowych salonach:

pc170127 pc170117-2 pc170126 pc170130

Niestety nie wiem, jak oficjalnie lub wśród kolekcjonerów nazywają się te buzie, więc prosiłabym o oświecenie, jeśli ktoś ma taką wiedzę. Trochę się zapuściłam, jeśli chodzi o lalkowe nowości – kiedyś byłam na bieżąco, a dziś wchodzę na forum i przytłaczają mnie kolejne nowinki… Jako druga z kolei trafiła do mnie ta grubinka:

pc170134 pc170140 pc170142 pc170146

Trochę już się rozkręciłam, jeśli chodzi o szycie na takie nietypowe ciałko, bo, choć sama mam trochę nadprogramowych kilogramów, to nie mogę się przyzwyczaić, że dla tych dziewczyn potrzeba dołożyć tu i ówdzie dodatkowej ilości materiału. Dla chudych fashionistek szyłam ciuchy już prawie na oko… 😉 . Trzecia i, według mnie najpiękniejsza spośród tej trójki, to prezent od mamy:

pc170148 pc170152 pc170154 pc170157

Marzę o artykułowanych ciałkach dla tych lalek, ale, ku mojemu zdziwieniu, będąc fanką artykułowanych lalek, w tym przypadku aż tak te sztywne mi nie przeszkadzają. Są na tyle wyjątkowe, że nie ubolewam nad tym i cieszy mnie fakt, że kolekcjonerska, artykułowana curvy Madam LaVinia jest wyjątkowo brzydka 😛 .

pc170165 pc170171 pc170174 pc170177

Na koniec, dla odmiany, dziewczyny bez ciuchów:

pc170182

Jesienna Fleur.

23 Paźdź

Na początku chciałabym Was wszystkich uściskać za duży odzew pod poprzednim wpisem, a że tego nie mogę zrobić, to dziękuję Wam za miłe słowa

Jesień w pełnej krasie, a więc nadszedł sezon na zdjęcia lalek w liściach, z grzybami, kasztanami i wszelkimi innymi oznakami tej pory roku, którą ja osobiście bardzo lubię. Też postanowiłam wtrącić w tym temacie swoje trzy grosze i na jesienną sesję zabrałam Fleur, która od dawna na to czekała przebrana w ciuszki na spacer. Od tak dawna, że dziś musiałam jej dodatkowo zarzucić kurtkę i dołożyć cieplejsze buty…

pa231068 pa231090

Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że ostatni raz na spacer w plenerze zabrałam lalkę ponad trzy miesiące temu. Naprawdę się rozleniwiłam i obiecuję poprawę, bo po takim czasie przekonałam się na nowo, jaka to frajda. A niegdyś namówiła mnie do tego Aga, która także jest autorką profesjonalnego rerootu dzisiejszej Fleur. Ja tylko niezdarnie, zbyt krótko przycięłam jej grzywkę 😉 .

pa231093 pa231136 pa231103

Miejscem spaceru był park we wrocławskiej Leśnicy, który wraz z mężem szczególnie lubimy – jest rozległy, poprzecinany rzekami i rzeczkami, usiany mostkami i miejscami przypominający las, jednak wchodząc do niego główną bramą wita nas mały zamek:

pa231086 pa231145

Zaś samej bramy pilnuje jeden z wielu wrocławskich krasnali – Rycerz Jadwiżański. Fajną byliby parą, prawda?

pa231061Trochę zmarzliśmy, bo rano było chłodno, ale Fleur mimo gołych nóg i niewielkich możliwości artykulacji dzielnie pozowała 😉 .

pa231130

Nie mogło zabraknąć oczywiście zdjęcia z grzybkami…

pa231118

… ale pamiętajcie:

pa231121

Takich nie jedzcie! 😀

Nowe włosy Tuesday T.

16 Paźdź

Kilka dni temu, a dokładniej 11. października mojemu blogowi stuknęło 6 lat istnienia. Sama nie wiem, kiedy upłynęło tyle czasu i kiedy przypomnę sobie, ile lalek przewinęło się już przez moje mieszkanie, dopiero wtedy zdaję sobie sprawę z tego, jak długo towarzyszy mi ta pasja. Dlatego chciałabym z całego serca podziękować tym, którzy anonimowo i nie, odwiedzają tego bloga jednocześnie motywując mnie do dalszego jego prowadzenia. Bez Was nie poznałabym tylu wspaniałych lalek, a blogowanie nie miało by żadnego sensu 🙂 .

Wracając do tytułu wpisu przedstawiam Wam odmienioną Tuesday Taylor:

Dla przypomnienia – kiedyś panna wyglądała tak:

Tuesday miała obrotowy skalp i dwa kolory włosów do wyboru, jednak były one bardzo skosmacone i nijak nie chciały poddać się zabiegom pielęgnacyjnym, toteż powstanowiłam zrobić jej reroot, o którym wspominałam chyba już w lipcu… Miałam go zrobić podczas wakacyjnego urlopu, ale się przeliczyłam 😉 . Niestety skalp okazał się popękany na linii przedziałka i musiałam pannie założyć kilka (brzmi to makabrycznie 😛 ) szwów:

Obiecałam też sobie dużo wcześniej, że już nigdy więcej nie będę robić przeszczepu włosów lalce, jednak właśnie ona nie dawała mi spokoju. Moje obawy okazały się płonne, bo taką połówkę skalpu dużo łatwiej się rerootuje niż całą głowę z szyją, przez którą trzeba przeciskać kosmyki i igłę:

Na początku chciałam, aby Tuesday była blondynką, bo właśnie w tym kolorze podobała mi się najbardziej, jednak ostatecznie postawiłam na czarną treskę (jak to bywa z chińskimi treskami bardzo sztywną i błyszczącą, ale dała się chociaż ujarzmić wrzątkiem ). Nie muszę chyba wspominać, że tym samym pozbawiłam lalkę możliwości zmiany koloru włosów. Choć skalp nadal się obraca 😉 .

Ale do sedna. Na koniec już nowa Tuesday i tylko ona (no, i jej monsterkowe buty) 😉 .