Tag Archives: Barbie Secret Hearts

Secret Hearts Barbie.

11 Lip

Dawno nie było u mnie żadnej superstarki, ale do tej Baśki mam prawdziwe szczęście! Prawie siedem lat temu czyli na samiutkim początku mojej przygody z lalkami i blogowaniem udało mi się dorwać na wrocławskim „świebku” Barbie Secret Hearts. Byłam nią zachwycona, bo była z 1993, miała swoje oryginalne kolczyki, a nawet spódnicę z magicznie pojawiającymi się wzorkami 😉 . Nie miałam wtedy dobrego aparatu, umiejętności i zbyt dużej wiedzy o lalkach, a to jedno ze zdjęć, na którym uwieczniłam pannę:

Tak naprawdę wtedy zachwycała mnie każda znaleziona lalka i muszę przyznać, że dziś mi tego brakuje… Z biegiem czasu ma się w stosunku do lalek chyba coraz większe wymagania, lecz dzisiaj, po takim czasie, kiedy przez moje półki z lalkami przewinęło się naprawdę dużo przeróżnych lalek, postanowiłam sobie powrócić do tego, co tak naprawdę sprawia mi największą frajdę czyli do poszukiwania „trupków” i odnawiania ich. I takim oto sposobem na tym samym bazarze po raz kolejny znalazłam Secret Hearts!

Tym razem miała na sobie nie tylko kompletną biżuterię, ale także cały strój, który po zdjęciu spódnicy staje się koktajlówką. Wystarczyło ogarnąć pannie włosy…

… i Baśka już może pokazać się na włościach:

Zabrałam ją do zamku na wodzie w podwrocławskich Wojnowicach, bo taka suknia to tylko na pałace 🙂 .

Pogoda była wymarzona, ale taka jasna, błyszcząca suknia, a do tego platynowe pukle to niezbyt dobry pomysł na zdjęcia w pełnym słońcu. Za to komary i wszelkie inne robactwo dopisywały:

A Wy macie takie lalki, które powróciły do Was po dłuższym czasie?

Murzynka Fashion Play (już ze zdjęciami ;-))

22 Lip

Od kiedy zaczęłam zbierać lalki, wiedziałam, że muszę mieć w zbiorze choć jedną mattelkę z headmoldem Christie 1987. Jednak wszystkim wiadomo, że ciemnoczekoladowa „skóra” lalek to jeden z czynników, który z jednej strony zmniejsza produkcję takiej lalki w fabryce, a z drugiej zwiększa zainteresowanie nią w Internecie. Chyba właśnie z tych dwóch powodów do tej pory nie znalazłam jej na żadnym bazarze ani w lumpeksie, a w sklepach internetowych, choćby na rodzimym Allegro, nie udało mi się jej kupić z jednego prostego względu: nienawidzę aukcji, bo, jeśli jakaś lalka wpadnie mi w oko, to muszę ją mieć na 100%, a nie zastanawiać się, czy ktoś mnie przebije :-D. Wiem, że z tego powodu na pewno przelatuje mi koło nosa wiele okazji, ale taka już jestem, że jak się na coś nakręcę, to, jeśli nie wygram w aukcji, chodzę zła i zdołowana… Tak właśnie było przy pięknej i pożądanej Tuesday Taylor na eBay i nie chcę więcej tego wspominać ;-).

Szczęśliwie nadeszła w końcu okazja, by móc sobie trochę pofolgować i tak, pod pretekstem urodzin, pozwoliłam sobie na zakup pięknej i nigdy nie wyjmowanej z pudła Fashion Play Barbie AA z roku 1990 czyli wyprodukowanej rok po moich urodzinach:

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie otworzyła lalki, która przybyła do mnie w stanie NRFB. Dla niektórych to profanacja albo tzw. „wyższa forma kolekcjonerstwa” (trochę mnie bawi to stwierdzenie ;-)), a dla mnie to wielka frajda otwierać lalkę, która od lat kilkudziesięciu stała w pudle. Zapach tektury i plastiku wypływający z takiego dopiero co otwartego pudełka działa na mnie w tym przypadku, jak afrodyzjak :-P.

Zanim jednak pozbawiłam moją Barbie klaustrofobicznego domku, zrobiłam trochę zdjęć pudełka – zawsze ciekawiły mnie jego detale, a przede wszystkim takie dodatki, jak katalogi czy plakaty. W tym przypadku lalka ma na pudełku do wycięcia punkty promocyjne dla dziewczynek:

Każdy, kto przystąpił do takiego klubu (a przystąpienie kosztowało 2 dolary :-)), mógł takowe punkty wymieniać na różne upominki takie, jak mini telewizorek Barbie, telefon Barbie lub różowe futro dla Barbie:

Informuje nas o tym tylny panel pudełka:

Każdy nowo przystępujący do klubu otrzymywał od Mattela kilka drobiazgów. Także jego lalka mogła się afiszować  faktem, że jest w klubie :-P:

W końcu, bez żadnych skrupułów, otworzyłam pudełko i wysunęłam tekturkę do której przypięta była Baśka. To, co zwróciło moją uwagę, jeśli chodzi o rozpakowywanie lalek to to, że jej włoski, choć były do tekturki przytwierdzone plastikową taśmą, to nie były dodatkowo zszyte nicią, co często ma miejsce u współczesnych Barbie. A nić ta uwielbia zniekształcać fryzurę…

Miałam nadzieję, że wewnątrz pudełka znajdę jakiś mały katalog Barbie. I, choć katalog był, to nie dokładnie taki, na jaki liczyłam. Nazywa się on „Barbie for girls” i prezentuje całą gamę produktów dla dziewczynek sygnowanych przez Barbie. Dla ciekawskich zamieszczam zdjęcia z katalogu w formie miniaturek. Po kliknięciu na wybrane zdjęcie powiększa się ono do rozmiarów bardziej przyjaznych dla oka ;-).

Pomimo tego, w dodatku znalazło się kilka Barbie z tego okresu. Happy Birthday Barbie z 1990 roku:

Costume Ball Barbie też z 1990:

My first Barbie Princess z roku 1989:

Kolejna rówieśniczka mojej AA – All American Barbie:

Oraz dwie Baśki, których nie dałam rady zidentyfikować. Jedna z pudełka na śniadanie:

A druga z pierwszej strony katalogu. A szkoda, bo ma świetne skarpetki:

Uwielbiam takie dodatki, ale ich nadmiar we wpisie może nudzić, więc już już przechodzę do lalki 😀

Barbie ta pochodzi z (ówcześnie 😉 ) taniej serii Fashion Play, więc nie ma mnóstwa dodatków i pięknej kreacji, a ubranka i proste ręce zostały zaprojektowane dla młodszych dziewczynek tak, by lalkę łatwo się przebierało, a fatałaszki łatwo się na nią wsuwały. Moja Baśka ubrana jest w białe, koronkowe body z fioletową wstawką z przodu:

Choć headmold Christie 1987 to po prostu zmodyfikowany Superstar 1976, to ta buzia od razu mnie urzekła:

Rozszerzony nosek i pełniejsze usta sprawiają, że z Barbie zrobiła się prawdziwa, śliczna Murzynka, czego nie mogę powiedzieć na przykład o takiej Barbie, której zmieniono tylko kolor skóry:

Zdjęcie z Internetu.

Moja Barbie ma także we włosach frotkę pod kolor body:

Nigdy wcześniej nie miałam nawet takiej lalki w rękach, więc póki co jest ona przedmiotem mojej fascynacji, bo zdobycie kolejnego headmoldu Mattela to dla mnie taki mały krok w chaotycznym zbieractwie :-).

Laleczka ta ma makijaż dobrany pod kolor oczu (a może odwrotnie?;-) ) i dopiero oglądając jej zdjęcia dostrzegłam, że ma z jednej strony nierówno pomalowane usta. Na szczęście tej małej wady aż tak nie widać i nie ujmuje to jej pięknu :-). Jak już wcześniej pisałam, te laleczki były stworzone z myślą o młodszych dziewczynkach, więc ubranka tych lalek były pozbawione wszelkich zapięć, aby, teoretycznie, łatwiej się je zakładało i zdejmowało. Niestety, będąc „starszą dziewczynką” ciężko mi było przecisnąć body z wstawioną gumką w pasie przez biodra lalki:

To, co mnie rozczarowało, to brak bucików, ale w zasadzie spodziewałam się tego u lalki ubranej w bieliznę (jest chociaż, tradycyjnie, szczotka pod kolor :-D).

Zakochałam się w niej ;-).

Niedawno odkryłam także, że posiadam u siebie sukienkę z wydanej rok wcześniej Fashion Play Barbie. Sukienka ta była w opłakanym stanie i brakuje jej małej ozdóbki z przodu, ale udało mi się ją odratować. Tak w niej wygląda Christie (bo pomimo imienia Barbie na pudełku, nie potrafię jej inaczej nazywać ;-):

Gdyby była trupkiem kupionym bez ubranka na pewno by w niej została, ale nie lubię zmieniać lalkom oryginalnych ciuszków :-).

A na koniec zdjęcie moich wszystkich (czyli tylko trzech :-P)  jedenasto i pół calowych Czekoladek. Przed Państwem Trio Fashion Play Barbie AA, Rockers Dee Dee i Florida Christie:

Uff, ale się rozpisałam… 😉

A zaczęło się to 11. października…

11 Paźdź

… od biednego wpisu o Pocahontas, bez przywitania ani jakichś specjalnych ceregieli, za co dziś troszkę mi wstyd, więc nawet linka do niego nie dam 😉

DOLL SECOND HAND OBCHODZI DZIŚ PIERWSZE URODZINY

Impulsem do założenia bloga był blog Agnieszki – Fleurki. Była to niteczka, dzięki której dotarłam do kłębka – prawdziwej kopalni wiedzy o lalkach czyli do kolejnych lalkowych blogów: Świstaka, Loreen, Marka, Shi, a dalej do wirtualnego świata, w którym i ja znalazłam swój mały kącik  i dziś, choć wielką specjalistką od lalek nie jestem, mam ich sporo i sama chcę wspierać innych w tej ciekawej i niedocenianej pasji 🙂

WISHLISTA

Przez ten rok poznałam wiele lalek, o których nie miałam pojęcia. Począwszy od Fleur, a skończywszy na lalkach Tonnera. Powoli zaczęła się kształtować moja wishlista i dziś już kilka pozycji z niej posiadam w swoim zbiorze. Pozostała mi moja główna, wymarzona trójka, do której wzdycham:

1. Flashdance Barbie

2. Palm Beach Breeze Barbie

3. Dynamite Girls Boogie Beach Sooki

I choć moja sytuacja finansowa nie pozwala mi na zakup tych lal tu i teraz lub w najbliższej przyszłości, to obiecuję sobie, że kiedyś będę je mieć, a póki co wzdycham do ich zdjęć 😉

TROCHĘ HISTORII

Moja przygoda z lalkami zaczęła się szycia ubranek dla nich. Moją pierwszą kupioną lalką była Steffi Love Roszpunka, której lśniące i długie włosy okazały się marnej jakości, co zaowocowało moim pierwszym rerootem:

Po tym „włosowym” rozczarowaniu przerzuciłam się na nowe Barbie. I to Barbie Szykowne. Otwieram pudełko, odpinam Barbie z tekturki i co się okazuje? Jej nogi są sztywne, jak patyki… I tak zaczęłam zbierać lalki starsze niż te współczesne, odkrywać przepiękne, dawne, mattelowskie headmoldy i klony nieraz ładniejsze od oryginałów. A to wszystko dzięki Wam! Dlatego poniższe zdjęcia ukazujące mój zbiór opatrzone są w komentarze ode mnie. Nie zdawałam sobie sprawy, ile lalek Wam zawdzięczam! 😀

Ostrzegam estetyków: zdjęcia robione są na szybko w najgorszą porę i okoliczności do zdjęć czyli w deszczowy mrok, więc od razu przepraszam za ich beznadziejną jakość. Wybaczcie mi też zdjęcia „gdzie popadnie”, ale nie mam na tyle miejsca u siebie, by je ładnie wyeksponować. Uznajmy, że lalki rozsiadły mi się po pokoju 😉

Superstary na samym początku mojego lalkowania były moim priorytetem. Nie jestem w stanie pamiętać z dzieciństwa tych Barbie, lecz dziś je uwielbiam za ich różnorodność i staranność z jaką są wykonane. A oto i moje Basie superstar:

Wtedy też zaczynałam dostrzegać różnicę w ich urodzie i urodzie nowszych Baś. Jednak te drugie też cieszą się moją sympatią, choć są dużo mniej liczniejsze niż superstary:

Nie cieszące się wśród kolekcjonerów zbytnią popularnością My Scene na początku odpychały mnie od siebie swoim „biczowatym”, jak to dobitnie określiła Privace, wyglądem. Ale też właśnie Privace sprawiła, że polubiłam majsinki i potrafię dostrzec ich piękno. Na dzień dzisiejszy mam ich trzy:

Przeglądając Wasze blogi, poznałam też niemal wszystkie psiapsióły Basi i muszę przyznać, że niektóre są naprawdę świetne. Szczególnie Kira, Migde i Christie za czasów superstara. Żeby dziś lalki takie były… 😉

Psiapsielów za to mam jak na lekarstwo. Jakoś mnie nie pociągają plastikowi faceci 😛

A skoro kobiety, a skoro faceci, to muszą być i dzieci! 🙂 Te małe…

… i te duże. Szczególnie polubiłam Lil’ Miss, a bobo w śpioszkach, choć kompletnie nie pasuje do mojego zbioru i nie jest jakimś szczególnym okazem lalkowym, wzbudza we mnie litość i troskę, bo został znaleziony w krzakach. A może to budzący się instynkt macierzyński…? 😉

Aaa, zapomniałabym! Jeszcze te średnie 😉

Z poziomu kolan przenieśmy się teraz na górne półki. Świat lalek kolekcjonerskich także poznałam dzięki Wam, drodzy blogowicze, i nigdy nie pomyślałabym, że jest on tak bardzo rozbudowany. Sprzedawcy marzeń wiedzą doskonale, czego się imają! 😉 I choć mój zbiorek lalek kolekcjonerskich jest mikroskopijny, to napawa mnie egoistyczną dumą 😀 Toż to w końcu lalki „stojaczkowe” 😛

Ghoulia też ma stojaczek, choć lalką kolekcjonerską nie jest. Mimo to jest dla mnie o wiele ciekawsza niż nie jedna z metką Barbie Collector… Jej artykulacja jest zadziwiająca 🙂

A i jeszcze mi się dwie filmowe Basie napatoczyły… Jedna duża, druga mała 😉

W moim zbiorze mogę wyróżnić jeszcze jeden podzbiór – bohaterki bajek. Postawiłam sobie za jeden z celów, że uzbieram wszystkie znane księżniczki, ale one się mnożą i mnożą… W dodatku co jedna to piękniejsza, więc marnie moje księżniczki i żebraczki wyglądają w porównaniu do takiej Roszpunki lub Tiany…

AKCJA KLONOWANIE

W ciągu tego roku poznałam także mnóstwo klonów, a termin kiedyś nie był mi w ogóle znany. Lalka to lalka, tylko inna firma, nie? 😉 A przecież wszystko zaczęło się od kultowej Bild Lili. Co przecież nie znaczy, że każda następna była gorsza. Wśród marnego plastiku można znaleźć perełki, mniej lub bardziej doceniane. Myślę, że i ja kilka takich mam 😛 Nie da się tego nie powiedzieć o Fleur czy Sindy:

Miłością do Fleurek zaraziła mnie Aga – Fleurka, na której zdjęciach buzia tych laleczek tak mnie zauroczyła, że musiałam choć jedną taką mieć. To głównie dzięki Fleurkom mój facet  zaczął zwracać uwagę na moje blogowanie. Jego też ten buziolek zauroczył na dobre 😉

Firmę MGA każdy z Was na pewno zna i pewnie niezbyt za nią przepada. Głównie przez lalki Bratz, chyba jeszcze bardziej biczowate konkurentki My Scene. Jednak ta sama firma wydała serię America’s Next Top Model. Lalki z tej serii uważam za bardzo ciekawe, choć na pewno nie każdemu przypadną do gustu:

Oprócz modelek mieszka u mnie także jedna piosenkarka i równocześnie moja druga (po Anastasii) lalka od Galoob Toys, którą to firmę poznałam bardzo niedawno 🙂

Jednymi z najporządniejszych i najładniejszych klonów są dla mnie lalki Susy od Creation and Distribution. Miałam niesamowite szczęście, że znalazłam jedną taką Susy w okolicznym markecie, gdzie najmniej spodziewałabym się znaleźć taką lalkę. Druga to starsza Susy znaleziona na bazarze.  Czy nie są one śliczne?

Nie zbieram tylko markowych lalek, toteż nie sposób wymienić wszystkie kloniki, jakie posiadam. Jednak każda z tych lalek jest dla mnie na swój sposób ciekawa i raczej nigdy żadnej z nich się, brzydko mówiąc, nie pozbędę 😉

Na koniec pozostawiłam sobie panienki, do których moją miłość chyba każdy z Was zna i nie każdy podziela. Kolekcjonerzy gardzą Steffi Love za jej słabą jakość i brak różnorodności. Ja (starsze) Stefanie doceniam i uwielbiam urok ich pyzatych buziek z wysokim czółkiem. Stefcie są jednymi z najlepiej traktowanych lalek w moim zbiorku i choć włosy mają tragicznej jakości, to poza tym muszą wyglądać ładnie 😉

Tak właśnie prezentuje się moja kolekcja po roku. A teraz małe porównanie…

28.10.2010

11.10.2011

Duża część z tych laleczek to trupki. Wcześniej nie wiedziałam, jakie cuda można znaleźć na bazarach, a dziś pewnie tak, jak i Wy, odwiedzam je regularnie. A ponieważ ten weekend spędziłam na wycieczce w prześlicznej Pradze…

… mój luby Legomaniak poszedł na bazar i przygarnął taką oto gromadkę:

Jednak prawdziwy blogourodzinowy prezent był czyściutki, porządnie ubrany i świetnie wyczesany! 🙂 Zwróćcie uwagę na włoski po bokach – to miluśki w dotyku meszek 😉

Nie miałam zielonego pojęcia, że dziewczyny Moxie miały chłopaków! 😀

Ale do rzeczy! 😉 Na koniec moich wypocin chciałabym Wam z całego serca podziękować za to, że czytacie mojego bloga. To niesamowicie motywujące widzieć Wasze przemiłe komentarze, jak i słowa krytyki. Dzięki Wam mój blog się rozwija, a ja ciągle rozwijam swoją pasję dzięki Waszym blogom. Mam nadzieję, że działa to w obie strony i życzę sobie i Wam stu kolejnych LAL! 😉

Ciuszkowe przeróbki nr 2 – Kowbojka na weselu ;-)

29 Mar

Dziś przedstawię Wam kolejną sukienczynę przerobioną z ciuszka, który przysłała mi Aga. Z tego oto 😉 :

Szczerze powiedziawszy długo szukałam pomysłu, co by tu z nim zrobić i miałam kompletną pustkę w łepetynie, gdybym pewnego dnia nie otworzyła mojego pudła  z ciuchami w poszukiwaniu jakiegoś tam ciuszka dla jakiejś tam lalki (nieważne 😉 ).

W ręce wpadła mi różowa, falbaniasta spódnica, ręcznie uszyta, która zawitała do mnie z jakimiś trupkami. Wtedy miałam ją wyrzucić, ale mój Misiek namawiał mnie, że ona jest ładna, że szkoda, że mi się przyda i takie tam 😉 I dzięki Bogu, bo choć spódnica ta do niczego nie pasowała i chyba była dołem do jakiejś większej sukni, to stała się gwoździem programu w mojej dzisiejszej przeróbce.

I tak powstała galowa sukienka dla jakiejś wytwornej kowbojki na potańcówkę w saloonie albo wesele stryja Johna 😛
Za modelkę posłużyła mi Secret Hearts Barbie, której wielkie kolczyki kojarzą mi się w połączeniu z tą sukienką z Western Fun Barbie 😀

Basia od Świstaka.

24 Lu

W ramach małej wymiany za moją starą Stefkę dostałam od Świstaka Barbie Bubble Angel. Tomasz miał takie dwie, więc nie odmówiłam 😉

Dziękuję bardzo za laleczkę, Świstaku!

Lalunia przyjechała golutka (wcale nie zawinięta w sreberko! 😛 ), więc od razu dostała ciuszki uszyte kiedyś przeze mnie i czekające na nową właścicielkę. Na pleckach ma pozostałość po skrzydełkach – dwa otworki mocujące. Kto wie, może kiedyś w moje ręce dostaną się jakieś skrzydełka?

Basia ta ma żółte kolczyczki i pierścionek, a mięciutkie włoski chyba przeżyły zabiegi jakiejś domorosłej fryzjerki… Mimo to Basieńka jest śliczna i basta! a ja się bardzo cieszę, że ją dostałam 🙂

I sesja balkonowa z dedykacją dla Tomka:


A tu ze swoją koleżanką – Secret Hearts (także w sukieneczce uszytej przeze mnie 🙂 )

To jedna z nielicznych starszych Barbie w mojej kolekcji, więc jestem podwójnie zadowolona z tej laleczki. Jeszcze raz bardzo za nią dziękuję! 🙂