Tag Archives: articulated Steffi Love

Stefka ogrodniczka.

12 Czer

Panna Stefcia postanowiła dziś zrobić wiosenne porządki w ogrodzie. Wdziała więc swój strój do ogrodu – oczywiście nie gumofilce i stary dres, tylko swoją najbardziej kwiecistą sukienkę, co by pasować do otoczenia 😉 .

Szybko się jednak zmęczyła, bo wiadro i konew, które jej sprezentowałam (ponad rok czekały na sesję z lalką 😀 ) okazały się dla niej troszeczkę zbyt duże, więc wolała nacieszyć się trochę popołudniowym słoneczkiem:

Ogród na szczęście obrodził i Stefcia mogła zabrać do wazonu kilka kwiatków.

Reklamy

Dog Mum & Babies czyli Steffi Love się rusza!

10 List

Sezon grypy już dawno rozpoczęty, ja się cieszyłam, że mnie to ominie, aż tu nagle wrócił z pracy pewien Zarazek, z którym mieszkam i podzielił się ze mną swoją chorobą :-D. Tak więc od dwóch dni męczy mnie katar, kaszel, ból gardła, stan podgorączkowy, a w dodatku na twarzy wyszło mi jakieś paskudztwo, więc chodzę wysmarowana na gębie dwoma rodzajami maści… C’est la vie! ;-).

Na szczęście są lalki, blogi, fora, więc nie ma czasu myśleć o kichaniu, za to jest czas, który można przepuszczać na lalkowanie :-). Korzystając więc z okazji chciałabym pokazać Wam mój najnowszy nabytek, który, choć na naszym Dolls Forum trochę o nim było, nie cieszy się zbytnią popularnością ze względu chyba na swoją cenę… Mam na myśli najnowszy wytwór Simby, jeśli chodzi o ciałka lalek czyli artykułowaną niemal niczym Fashionistas Steffi Love z serii Dog Mum & Babies:

Chciałabym tylko ostrzec estetów, że zdjęcia nie będą zbyt estetyczne  z powodu marnego światła, kiepskiego aparatu i programu graficznego, który tylko jeszcze bardziej wyostrzał nieostrości :-P.

Ten zestaw określiłabym jako duży potencjał w kiepskim wydaniu. W końcu chyba najpopularniejszy klon Barbie ma świetnie artykułowane ciałko i zamiast wypuścić na rynek pierwsze wcielenie takiego ciałka czyli Fashion Shooting

… w Polsce pojawia się seria Dog Mum & Babies z rodzącą suką i małymi szczeniaczkami w dodatku w nieciekawej cenie – swoją kupiłam w Kauflandzie za niecałe 45 złotych (czyli prawie, jak za cenę fashionistki), a w Tesco widziałam dokładnie tę samą lalkę za 59,99 zł… No, ale moje teskacze niestety nigdy nie miały się czym pochwalić, jeśli chodzi o zabawki :-). Jednak przy fashionistce nowa Stefka prezentuje się całkiem fajnie:

Kiedy wyciągnęłam moją Stefę z pudła, zobaczyłam przezroczyste plasterki na ramionach. Okazało się, że to zabezpieczenie przed farbującymi na fioletowo rękawkami… U mnie jeden z plasterków był krzywo przylepiony i lalka ma na prawej ręce jasnofioletową kreseczkę. A tak wygląda ciałko Steffi w porównaniu z fashionistkowym:

Obie mają zginalne łokcie i nadgarstki:

Za to Steffi ma jeszcze zginalne kostki, od czego broni się Mattel. Moje zdanie na ten temat jest takie: jest to ciekawy patent, bo lalka może stać na płaskich stópkach, jednak przy ustawianiu do zdjęć jest to bardzo denerwujące, gdyż stópki notorycznie się zginają :-D.

Główną różnicą w budowie obu ciałek jest talia. Barbie nie posiada skrętnego pasa, za to, jak u większości Fashionistas, ma ruchomość pod biustem. Steffi z kolei nie ma takiej ruchomości, za to posiada talię skrętną w dokładnie taki sam sposób, jak Liv od Spin Master:

Mnie się takie rozwiązanie bardzo podoba, ale jeszcze bardziej podoba mi się fakt, że Simba nie skopiował w całości fashionistkowego ciałka :-D. Ogólnie „macając” obie lalki, jestem skłonna stwierdzić, że ciałko Steffi jest dużo solidniejsze od ciałka Barbie, choć stawy są bardziej toporne podczas zginania.

A dla ciekawskich krótkie, zdjęciowe, porównanie artykułowanego ciałka TNT Steffi z artykułowanym BB:

Nowe ciało Steffi dla mnie jest świetne, jednak nowy makijaż, jaki Simba funduje swojej lalce już nie bardzo. Usta ma już zwykle ciemniejsze, oczy mają wyraźnie zaostrzone kąciki, pojawił się także błyszczący cień do powiek. Tylko to mi w tej lalce przeszkadza. Wiem, że większość z kolekcjonerów uważa, że Steffi to bardzo nudna lalka, że malowanie jej buzi prawie w ogóle się nie zmienia i ja też tak myślałam, jednak porównanie nowego makijażu ze starym, ujawnia dziewczęcość i delikatność tego moldu:

Pierwsza lalka z powyższego zdjęcia pochodzi z serii High School i pewnie nigdy bym jej nie kupiła, ale mój Kaufland zawsze robi mi niespodzianki: była na wyprzedaży za całe 7 złotych, więc grzech było jej nie kupić, choćby dla ciekawego ciuszka (zmieniłam jej tylko buciki, bo miała wstrętne czarne szpilki, dostała barbiowe tenisówki):

A że wszystkie Steffi mają łatwo zdejmowalne główki za sprawą takiego oto wymyślnego bolca…

… postanowiłam zrobić małą podmiankę :-). Sami spójrzcie – czy przeciętnej Stefce nie wyszedł na dobre ten powiew świeżości? 😀

Nowa główka z ciałkiem TNT przejdzie do lamusa, a ja myślę, że ta Steffi ma u mnie dożywotnie lokum. Bardzo podoba mi się jej dziewczęcość i to, że w nowym wcieleniu przy Barbie wygląda, jak zwykła nastolatka: