Archiwum | Czerwiec, 2017

Spacer na okrągło.

15 Czer

Mało brakowało, a dzisiejszy dzień moje okrąglinki spędziłyby leniwie na wersalce. Tak to sobie wyobrażam:

Wpakowały mi się jednak do torby i jeszcze kazały sobie zdjęcia robić, więc lojalnie ostrzegam przed pokaźną dawką zdjęć 🙂 .

To wszystkie moje lalki z ciałkem curvy. Kiedyś chciałam mieć każdą jedną, jaką zobaczę, ale już nie nadążam za Mattelem. Jedno wiem – marzy mi się wydana niedawno artykułowana grubinka.

Stefka ogrodniczka.

12 Czer

Panna Stefcia postanowiła dziś zrobić wiosenne porządki w ogrodzie. Wdziała więc swój strój do ogrodu – oczywiście nie gumofilce i stary dres, tylko swoją najbardziej kwiecistą sukienkę, co by pasować do otoczenia 😉 .

Szybko się jednak zmęczyła, bo wiadro i konew, które jej sprezentowałam (ponad rok czekały na sesję z lalką 😀 ) okazały się dla niej troszeczkę zbyt duże, więc wolała nacieszyć się trochę popołudniowym słoneczkiem:

Ogród na szczęście obrodził i Stefcia mogła zabrać do wazonu kilka kwiatków.

Dalmatyńczyki.

10 Czer

Kto z Was nie pamięta filmu i kreskówki „101 dalmatyńczyków”? Ja uwielbiałam te psiaki, a szczególnie uroczego Szczęściarza, który był o krok od śmierci przy narodzinach, stąd właśnie jego imię. Jakiś czas temu mąż przywiózł ze swojego rodzinnego domu swoją małą kolekcję dalmatyńczyków. W czasach świetności filmu chyba każdy chciał mieć taką figurkę.

Okazało się, że pieski całkiem dobrze pasują rozmiarem do lalek! Nie wiem, jak Wy, ale ja, kiedy gdzieś widzę jakąś figurkę, która mi się spodoba, to od razu zastanawiam się, czy jej skala będzie dobra dla Barbie 😉 .

Jak widać, Alex i Kelly też je polubiły 🙂 .

Alex w ramach integracji wdziała nawet bluzkę w kropki 😉 . Na koniec jeszcze jedno zdjęcie rodzinne.

 

Krągła pieguska.

4 Czer

Muszę się przyznać, że ostatnimi czasy nie mam wielkiej weny, jeśli chodzi o lalki, chociaż udało mi się zdobyć wspaniały domek Barbie Family House z 1998 roku, który od kilku dni czeka na umycie i małą renowację:

Niestety kilka elementów jest odłamanych albo ich brakuje, a jego były właściciel poobklejał go także innymi naklejkami, więc będę musiała trochę nad nim popracować. Niemniej jednak urzekło mnie w nim to, że nie jest cały różowy 🙂 .

Do dzisiejszego posta zmotywowała mnie jednak tytułowa pannica, w której zakochałam się, gdy tylko zobaczyłam ją na sklepowej półce, a że mam słabość do mattelowskich grubinek, pieguska po prostu musiała zamieszkać z resztą moich krągłych dziewczyn. Pochodzi z serii I can be… i jest naukowcem (wydana została także szczupła wersja I can be… Scientist), choć na pierwszy rzut oka myślałam, że to lekarka 🙂 .

Zdjęcie ze strony http://www.gottatoy.com.

Pozbawiłam więc mądrą ślicznotkę białego kitla i zabrałam na spacer po Wrocławiu.

Niestety przez cały spacer chmurzyło się i kropiło, ale widok z Mostka Pokutnic i tak był imponujący. Dziewczyna jednak woli badać kleszcze pod mikroskopem, więc zażyczyła sobie przechadzki na łonie natury:

To chyba najładniejsza panna spośród moich krągłych lalek. Dziwię się, że taką uroczą buzię umieścili w serii lalek przeznaczonych dla młodszych dziewczynek i to w białym fartuchu…