Lucylla ze śmietnika…

11 Gru

Niedługo wytrzymałam bez lalek. Nawet, jeśli staram się zająć sprawami, których nie można zbyt długo odkładać na drugi plan, lalki nie dają o sobie zapomnieć. Przynajmniej nie taka lalka, o której ktoś już raz zapomniał…

A było to tydzień temu, gdy pracowałam na nocną zmianę.  Przed blokiem, w którym teraz mieszkamy, stoi osiedlowy śmietnik, otoczony niskim murkiem i otoczony żelazną siatką z bramką na klucz. Właśnie go mijałam, gdy zobaczyłam zarys małej postaci siedzącej na murku. Było ciemno, podeszłam krok bliżej i zobaczyłam jakąś laleczkę siedzącą pleckami do mnie za siatką. Pierwsza myśl: brać czy nie brać? Ale przecież spieszyłam się do pracy, ktoś mógł mnie widzieć, a Paweł ma jedyny kluczyk do śmietnika… Wzięłam więc w rękę telefon i szybko zadzwoniłam z wiadomością, że na śmietniku leży lala. Zaraz potem pomyślałam: przecież jesteśmy nowymi lokatorami, jakiś sąsiad nas zobaczy i co sobie o nas pomyśli? Powiedziałam więc Pawłowi, żeby lepiej jej nie brał, bo co o nas ludzie pomyślą i poszłam szybko do pracy.

Gdy wracałam rano, lali już nie było. Zrobiło mi się strasznie smutno, że ją tak zostawiłam, nie wiadomo, co z biedaczką teraz się dzieje. Wchodzę do domu nad ranem, patrzę, a na komodzie siedzi ONA:

Prześliczna Murzyneczka ubrana jedynie w bluzeczkę z kawałka firanki spiętą agrafką. W dodatku jakiś pracownik wytwórni lalek pokarał ją nierównym makijażem, otworkami na oczka i krzywo przyklejonymi i przyciętymi rzęskami:

Okazało się, że Paweł okazał więcej serca i czym prędzej poszedł po lalę, gdy tylko mu o niej powiedziałam… Żal mi serce ściska na myśl, ile jeszcze lalek spotyka taki  przykry koniec na śmietniku…

Laleczkę nazwałam imieniem Lucylla – nie pytajcie mnie dlaczego i skąd to imię mi przyszło do głowy. Po prostu, gdy tylko na nią spojrzałam, stwierdziłam, że to musi być Lucylla i już😉.

Zafundowałam jej prawdziwe lalkowe SPA łącznie z ciuszkiem uszytym specjalnie dla niej. Zapraszam więc do oglądania Lucylli ze śmietnika po metamorfozie:

Lucylka miała długie, lecz niechlujnie przyklejone rzęsy – z jednej strony były równo rozłożone na powiece, a z drugiej skupione w jednym miejscu. Postanowiłam więc na obu oczkach przyciąć je króciutko, dzięki czemu zupełnie nie widać tej różnicy.

Ta laleczka mnie po prostu zauroczyła – ma słodkie, czerwone usteczka, które przed SPA wyglądały bardzo smutno. Teraz – bardzo figlarnie😉.

Choć nie zbieram lalek tej wielkości (poza Lil’ Miss od Mattela), to Lucylla na tyle skradła moje serce, że pokroiłam dla niej jedną z moich bluzek, bo okazała się idealnie pasować kolorystycznie do jej ustek😛. Doszyłam do niej kilka czerwonych koraliczków, a we włosy wpięłam jej pasującą kokardkę, którą niezbyt dobrze uchwyciłam na zdjęciach🙂.

Lucylka ma oczka typu „sleep eyes”, które zamykają się same, gdy laleczka leży, a jej powieki mają ciemnobrązowy kolor:

Kompletnie nie znam się na takich lalkach, ale jej ciałko bardzo mi się spodobało. Jest  ładnie i estetycznie zrobione i w połączeniu z makijażem świadczy o tym, że ta laleczka na pewno nie miała być bobasem:

Lucylka jest także sygnowana. Może ktoś z Was (mam na myśli szczególnie Lilavati :-P) zna tę sygnaturkę? To trzy literki „M” (tak myślę) nakładające się na siebie. Dodatkowo ma także wybity numerek 161 powyżej sygnatury.

Aktualizacja: Dzięki Lence, którą pierwszy raz widzę na moim blogu, dowiedziałam się, że to niemiecka firma  Martha Maar Mönchröden.

Tak Lucylka prezentuje się w porównaniu do Barbie i Lil’ Miss:

Włosy Lucylli były tłuste i posklejane, jednak po umyciu i wysuszeniu suszarką pod włos okazały się błyszczące, mięciutkie i puszyste. Ogólnie laleczka musiała być bardzo dobrze traktowana przez poprzednią właścicielkę, bo nie jest pogryziona ani zniszczona, więc czemu ktoś ją wyrzucił na śmietnik? Całe szczęście, że nie prosto do kubła… Przecież ona jest taka śliczna🙂.

Oj, bidulka zmęczyła się długą sesją zdjęciową…

Błagam Was więc, nie mijajcie takich sierotek obojętnie! One też potrzebują miłości…🙂.

Odpowiedzi: 19 to “Lucylla ze śmietnika…”

  1. Lenka 11/12/2011 @ 14:51 #

    MMM to nazwa niemieckiej firmy Martha Maar Mönchröden. Lala wygląda na zabawkę z lat 60-tych. Pozdrawiam🙂

    Lubię

    • Ania 11/12/2011 @ 15:09 #

      Lenko, witaj na moim blogu! Bardzo Ci dziękuję za taką szybką informację i również pozdrawiam!🙂

      Lubię

  2. Stary_Zgred 11/12/2011 @ 14:54 #

    Uroki społeczeństwa konsumpcyjnego – łatwiej coś wyrzucić, niż pomyśleć nad tym, że komuś może się przydać. Wyrzucamy nadmiarowe jedzenie, ubrania, stary sprzęt elektroniczny, bo możemy kupić coś lepszego, droższego, a to co już mamy – posłać na śmietnik. A ktoś obok głoduje, marznie i zarzyna się, żeby kupić coś, co my wyrzucamy do śmieci. Marzy mi się, ze będzie u nas kiedyś jak w Norwegii, gdzie ludzie wystawiają niepotrzebne rzeczy przed dom, gdzie każdy chętny może je sobie wziąć i nie muszą ich wygrzebywać spośród odpadków.

    Lubię

    • Ania 11/12/2011 @ 15:11 #

      Zgredzie, jest dokładnie tak, jak piszesz. Jesteśmy zbyt skąpi, żeby komuś coś za darmo oddawać – lepiej już wyrzucić, niż oddać. To bardzo przykre.. Dla nas to śmieć, a dla innych może mieć bardzo dużą wartość. Kraje północne (z tego, co wiem, to Niemcy też robią takie „wystawki”) mają zupełnie inną mentalność, a my zachowujemy się, jak psy ogrodnika.

      Lubię

  3. Amaret 11/12/2011 @ 15:21 #

    To był naprawdę piękny gest ze strony Twojego mężczyzny:)
    Ślicznie wygląda u Ciebie ta porzucona i spragniona miłości i opieki lalusia. Ja też mam swoje z dzieciństwa lalki w domu, nawet w ich własnych ciuszkach, i za nic nie mogłabym się ich pozbyć, nawet pomimo tego, że zawsze wolałam Barbie niż bobasy.
    pozdrawiam:)

    Lubię

  4. manhamana 11/12/2011 @ 15:52 #

    Piękna lalka- gratuluję „zwinięcia” delikwentki nawet ze śmietnika- widać ktoś jednak miał nadzieję że dobra dusza lalkę zabierze, bo siedziała na murku a nie w śmietniku.
    Niestety żyjemy w” jednorazowych” czasach, mało kto docenia stare przedmioty, od zabawek poczynając na ubraniach kończąc. W sumie, ja tam nie narzekam- dzięki takim jednostkom mam znakomicie zaopatrzone szmteksy😉😉😉
    Moje dzieciństwo przypadało na czasy , kiedy nic nie było w sklepach i przedmioty domowego użytku, ubrania i zabawki miały wiele „żyć”- dopóki nadawały się do użytku.
    Fakt , że wykonane były „pancernie” i niezwykle starannie, co nie zmienia faktu, że człowiek cieszył się tym co miał. A jeżeli „wyrosło” się z zabawek to zawsze znalazła się znajoma czy sąsiadka z odpowiednimi wiekowo wnukami, do których szły zabawki dalej- teraz o wiele łatwiej jest wyrzucić niż rozglądnąć się czy obok nie mieszka ktoś, komu taka lalka sprawiłaby dużo radości- na dobrą sprawę ona była w stanie idealnym pomijając drobne mankamenty.

    Lubię

  5. Maciek Soja 11/12/2011 @ 16:01 #

    Piękna .. choć .. ciarki mam gdy widzę takie lale … gdybym miał ją w pokoju … zamkną bym ją w skrzyni …. mam uraz od kiedy oglądałem horror z takimi lalkami … te oczy … ;CCCC …. Pisze Maciek z K-M ;DDDD .. bo coś nie mogę dodać komentarza ..

    Lubię

  6. Urshula 11/12/2011 @ 16:07 #

    Piękny czyn!!!
    Dla mnie wywalanie zabawek to barbarzyństwo…Wolę oddać komuś innemu,niż wyrzucać….Sama pamiętam traumę,jak moja mama któregoś pięknego dnia zrobiła mi „czystkę” w zabawkach i poustawiała moje misie i lalki pod śmietnikiem koło bloku…😦 i jak przyszłam ze szkoły to było już za późno…Wszystkie znalazły „dom”….Najgorsze było to,że była wśród tych zabawek moja ukochana lalka Emilka,którą jako ostatnią dostałam od babci, zanim ta zmarła na raka😦😦 Nigdy mamie tego nie wybaczyłam…………

    Lubię

  7. dollbby 11/12/2011 @ 16:25 #

    własnie, smutne to. Ja tez bym zabrał taką bidule. Raz widziałem taka panne w koszu na butelki ale była zbyt wąska kratka i nie miałem okazji wyjąć… a lala urokiliwa i stara:) Fajnie pozuje i ma słodki pyszczek:)

    Lubię

  8. La Chatte 11/12/2011 @ 20:45 #

    Ta historia przypomniała mi o mojej przygodzie z pluszową Myszą, którą znalazłam w miejscu, w którym ludzie wyrzucają różne graty i śmieci… Na początku uznałam, że lepiej jej nie brać, była zakurzona, brudna i przejechana przez samochód. Parę dni później zrobiło mi się jej żal i teraz Mysza jest ze mną🙂

    Lucylla jest przeurocza. Dobrze, że ją przygarnęliście, to prawda, że te sierotki też potrzebują miłości🙂 Po wielokrotnym obejrzeniu „Toy Story” nie przechodzę obojętnie obok żadnej zabawki😀

    Lubię

  9. BarbieDream 11/12/2011 @ 21:14 #

    Po Twoim spa wygląda uroczo! A tą sukienkę uszyłaś przepiękną! Niestety moje serducho do takich lalek nie bije, ale ona jest naprawdę śliczna! Gratuluję takiej zdobyczy😉

    Lubię

  10. fleurdolls 11/12/2011 @ 21:55 #

    Urshulo, Twój komentarz mnie zasmucił, jejku co za historia… czemu rodzice robią takie rzeczy??? Moje zabawki z dzieciństwa też gdzieś zginęły przez lata, a mojej mamie były tak doskonale obojętne, że nawet nie pamięta co z nimi zrobiła… ach jaki smutek…😦

    Pawłowi należy się medal z czekolady za taki rycerski gest, Pawle jesteś wielki!😀

    Aniu, jestem Lucyllą zachwycona, wszystko do niej pasuje, a sukienka Twojej roboty jest URZEKAJĄCA! U mojej Oli było tak samo z włosami, bardzo zły stan przed, ale po spa były śliczne. Lucylla wygląda na szczęśliwą, jest piękna!😀 dobra z Ciebie kobita😀
    Aga

    Lubię

  11. valhalla 12/12/2011 @ 11:26 #

    Przypomina mi moją lalę z dzieciństwa, tylko w wersji białej. Aaaale fajna :)))

    Lubię

  12. privace 12/12/2011 @ 17:28 #

    Śliczności, jak ktoś mógł pozbyć się takiej słodkiej lali? Naprawdę podziwiam i gratuluję Ci wspaniałego mężczyzny, który „poświęcił dobre imię w oczach sąsiadów” i przyniósł pannę ze śmietnika!

    Lubię

  13. lilavati112 12/12/2011 @ 19:10 #

    ale masz sliczna lalę! tez bym ja przygarnęła oczywiście:) no i nie mówiąc o tym, ze to lalka starej firmy lalkowej – prawie tak starej jak schildkroet:) Naprawdę cudeńko!

    Lubię

  14. Shi4 12/12/2011 @ 19:49 #

    pamiętam z dzeicństwa jak znajomi rodziców mieli podobną lalkę, chociaż może tamta jeszcze bardziej ciemna była. Zawsze zastanawiałam się po co im, skoro samych synów mają. Potem lala tajemniczo znikneła a ja sie wstydziłam o nią spytać.
    Twoja bardzo ładna jest🙂

    Lubię

  15. Airin 13/12/2011 @ 15:37 #

    Bardzo się cieszę, że taką pannę przygarnęliście. Duży uśmiech dla Pawła. :-))) Nie ma co się oglądać na innych. A po tym, jak odnowiłaś laleczkę, wygląda naprawdę ślicznie. No i nie wiem, jak wyglądała czerwona bluzka na Tobie, ale na niej prezentuje się wspaniale! Moi rodzice kiedyś przygarnęli… krzesło! Też było trochę myślenia: co ludzie powiedzą, przecież mamy meble, stać nas, itd. Ale ktoś wyrzucił naprawdę porządne drewniane krzesło (nie z jakiejś sklejki, czy z czego się obecnie robi meble). Po prostu szkoda go było. No a jeszcze co do lalek – mam ochotę kląć. Przecież stoją na ulicach pojemniki PCK. I są dzieci, które i z czyjejś starej zabawki się ucieszą. Jak pisze Stary Zgred – poprzewracało się nam (społeczeństwu, znaczy) w głowach od dobrobytu.😛

    Lubię

  16. Airin 13/12/2011 @ 15:39 #

    Hmm… To na końcu to miał być pokazany język. I wcale się przy tym nie zamierzałam uśmiechać. (Tak w ramach wyjaśnienia, żeby nikt nie pomyślał, że ta sytuacja mnie śmieszy.)

    Lubię

  17. Bomba 15/12/2011 @ 21:26 #

    Piękna!!!! Jak dobrze, że do ciebie trafiła!

    Lubię

Jeśli masz ochotę, skomentuj ten wpis!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: