Witaj w rodzinie, Kennedy :-)

17 Paźdź

Od kilku dni brało mnie niemiłosiernie na jakąś nową lalę, więc przy okazji naszego jesiennego spaceru z chłopakiem zaglądaliśmy do sklepów w poszukiwaniu jakiejś okazji.

Nie ukrywam, że zjeździliśmy ich sporo i niestety nic wartego kupienia i będącego w przystępnej cenie nie znaleźliśmy. W akcie rozpaczy😉 poszliśmy do znajdującego się blisko naszego lokum, poczciwego Kauflandu. I kiedy wydawało mi się, że wśród tandetnych Patrycji i Steffi w sukniach ślubnych nic już nie wynajdziemy, przemknęła mi My Scene Street Art Delancey (przynajmniej pudełko wskazywało na to, że była to Delancey). Nigdy nie przepadałam za lalami My Scene z racji ich hmm…”nieco” wyzywającego wyglądu oraz niezbyt mi przychylnej ceny, więc zignorowałam to pudełko. Mój chłopak jednak postanowił sprawdzić cenę lali i jakież nas ogarnęło zdziwienie, gdy okazało się, że Delancey kosztowała jedyne 17,49!🙂 Bez chwili wahania postanowiliśmy ją kupić.

Wróciłam do domu, poszperałam trochę po internecie i okazało się, że to wcale nie jest Delancey… Pudełko nowiuśkie, niezniszczone, nieotwierane, a wszystkie informacje z internetu wskazują na to, że to Kennedy! Pewnie z tego powodu cena była o wiele niższa od tej normalnej (ok.50 zł). Mimo wszystko uważam ją za udany zakup. No i zaczynam przebieranki, bo nie wiem, czy zmieści się w któreś z moich ciuszków😉

(zdjęcie z serwisu merlin.pl, a o porządną sesyjkę zadbam nieco później😉 )

Jeśli masz ochotę, skomentuj ten wpis!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: